(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura

Kwiatek (4 kB)

C.    STERYLIZACJA

Kwiatek (4 kB)

Wypowiedź Kościoła

Prócz wypowiedzi na temat dopiero co omówionego „bezpośredniego naruszania życia” [tekst zob. wyż.,  Przerywanie ciąży ], wyraża Kościół swoje stanowisko również w sprawie sterylizacji:

Humanae Vitae – Nr 14b

„Podobnie – jak to już Nauczycielski Urząd Kościoła wielokrotnie oświadczył – odrzucić należy bezpośrednie obezpłodnienie czy to stałe czy czasowe, zarówno mężczyzny, jak i kobiety... ” (HV 14b).



Sterylizacja mężczyzn i kobiet

W naszym środowisku kulturowym nie praktykuje się chirurgicznego obezpłodniania mężczyzn – poza sporadycznymi wypadkami. Zdarza się, że na poddanie się sterylizacji nalega na swego męża – żona. Gdy zaś ulegnie i jest już obezpłodniony, ona nie dopuszcza go do siebie. Dotąd też farmakologia NIE zdołała wyprodukować środka, który by prowadził do samego w ogóle obezpłodnienia mężczyzny poprzez środki hormonalne.

O obezpłodnieniu hormonalnym kobiety była ubocznie mowa przed chwilą – przy omawianiu działań PRZECIW-rodzicielskich z pomocą środków hormonalnych przeciwciążowych.
– Pomijając taki sposób obezpłodnienia kobiety – czasowo względnie na stałe, wcale nie tak rzadko praktykuje się u nas i po szerokim świecie chirurgiczną sterylizację kobiet. Polega ona zwykle na przecięciu jajowodów i podwiązaniu powstałych końcówek w celu mechanicznego uniemożliwienia wędrówki plemników. Ponieważ taki zabieg wiąże się z poważną operacją z całym z tym związanym ryzykiem, podejmuje się go z zasady dopiero przy rozwiązywaniu ciąży przez cięcie cesarskie. Coraz częściej zdarzają się jednak obecnie przypadki podejmowania takiego zabiegu obezpłodnienia kobiety metodą laparoskopową – i tym samym w sytuacji poza-ciążowej.

Kobieta powinna wiedzieć, jaka jest ocena tego rodzaju zabiegu z Bożego punktu widzenia. Jeśli sterylizacja jest podejmowana przede wszystkim PO TO, żeby już dzieci ‘nie mieć’ [sterylizacja bezpośrednia], sumienie zostaje obciążone grzechem ciężkim. Nikomu nie wolno domagać się sterylizacji, ani też poddać się sterylizacji, chociażby nawet sytuacja małżeńska i rodzinna, a także zdrowotna, wydawała się dramatyczna. Sama w sobie ciąża nie jest chorobą, którą by należało ‘leczyć’ za pomocą sterylizacji lub gorzej: przerywania ciąży. Ciąża jest stanem fizjologicznym: wyrazem zdrowia i normalności małżeńskiej i rodzinnej.

Co innego natomiast, gdyby w narządach rodnych toczył się proces chorobowy, którego nie da się leczyć inaczej, jak tylko przez usunięcie całego narządu i tym samym spowodowanie obezpłodnienia. W tym wypadku sterylizacja nie byłaby jednak bezpośrednio zamierzona. Celem podjętego działania byłoby leczenie choroby – np. nowotworowej. Ale i w takim przypadku należałoby uczynić wszystko co możliwe, żeby uratować rozwijające się dziecko. Czyli: w przypadku toczącego się procesu chorobowego trzeba by odłożyć decyzję na usunięcie narządu rodnego na czas po porodzie, ewentualnie na okres po przyśpieszonym rozwiązaniu ciąży, tak iżby Dziecko było już zdolne do samodzielnego życia.

Natomiast w pozostałych przypadkach, czyli przecięcia i podwiązania jajowodów – zasadniczy cel podjętego zabiegu zmierza do czegoś zupełnie innego. Chodzi wtedy o ‘zaoszczędzenie’ kobiecie dalszych ciąż, a nie o leczenie jakiejkolwiek choroby. Byłaby to wówczas sterylizacja bezpośrednia. Kościół zawsze potępiał sterylizację, m.in. w średniowieczu, kiedy sterylizowano np. chłopców dla zachowania ich dziecięcych głosów do śpiewu.
Nigdy też sterylizacja nie stanie się metodą regulowania płodności godną ludzkiej osoby i miłości. Sama w sobie sterylizacja jest bezpośrednią, rozmyślną ingerencją w Boże dzieło stworzenia. Zmierza do zniszczenia samej możności zachodzenia w ciążę, jest zatem bezpośrednim naruszeniem integralności ludzkiej osoby.
Z punktu zaś widzenia teologicznego zabieg ten staje się wyrazem buntu przeciw Bogu jako Bogu.

Zabieg sterylizacji chirurgicznej jest w zasadzie nieodwracalny. Jednakże doświadczenie wykazuje, że na ok. 50 sterylizowanych kobiet, w jakiś czas potem pomimo wszystko dochodzi do ciąży u 3-5 kobiet. Życie jest silne! W jakiś czas po operacji – jajowody mogą się ponownie udrożnić, w związku z czym nietrudno dochodzi do ponownego poczęcia. W takich wypadkach rozwija się zwykle ciąża pozamaciczna, gdyż zygocie trudno przebrnąć przez zwykle sklejone jajowody. Fakt ten ujawni się prawdopodobnie wystąpieniem silnego bólu, krwotokiem i samoistnym poronieniem, jeśli nie koniecznością ratowania matki na stole operacyjnym.

Żaden, nawet najpoważniejszy argument, nie jest w stanie usprawiedliwić w oczach Bożych decyzji na sterylizację. Gdyby zatem lekarz wyłudził zgodę kobiety, podsuwając jej deklarację do podpisu, gdy już jest półprzytomna przed cięciem cesarskim; i chociażby ją zastraszał konsekwencjami na przypadek dalszego macierzyństwa; i chociażby to, co wtedy kobiecie powie, odpowiadało rzeczywistości, w oczach Bożych żaden argument nie usprawiedliwi sterylizacji. Ważkie, może dramatyczne powody przemawiające przeciw dalszemu poczęciu, w pełni uzasadniają słuszność dostosowania odniesień małżeńskich do biologicznego rytmu płodności – z dobieraniem dla współżycia samych tylko dni niepłodności. Powody te jednak nigdy nie usprawiedliwią zabiegu sterylizacji, która sama w sobie jest etycznie zła i grzeszna.

Są niestety położnicy, którzy niemal jako regułę przyjmują rozwiązywanie drugiej względnie trzeciej ciąży przez cięcie cesarskie. Niezależnie od tego, czy z punktu widzenia medycznego istnieje naprawdę poważne wskazanie do takiego postępowania, czy nie. Lekarze ci kierują się sobie wiadomymi motywami: karierą, dążeniem do szybszego uzyskania specjalizacji itp. Postawa taka bywa wyrazem braku cierpliwości i zaangażowania w przygotowanie kobiet do rodzenia siłami natury. Stąd pochodzi często stosowane prowokowanie akcji porodowej za pomocą wlewów dożylnych. Jest to poważnym oskarżeniem pod adresem niektórych lekarzy i położnych, którzy spełniają posługę przy rodzącym się Człowieku jako „najemnicy” – bez serca, spalając papierosy i pijając kawę, zamiast asystować przy pracy wydawania na świat Dziecka. Jakkolwiek by nie było, z każdego zabiegu m.in. sterylizacji oraz nieuzasadnionego rozwiązywania ciąży przez cięcie cesarskie, personel położniczy będzie rozliczany przed Bogiem.


Skutki uboczne sterylizacji

Wypada wspomnieć o skutkach ubocznych i powikłaniach związanych z zabiegiem sterylizacji czy to mężczyzn, czy kobiet.

Sterylizacja mężczyzny polega w zasadzie na chirurgicznym zabiegu przecięcia i usunięciu obydwu nasieniowodów (łac.: vasectomia). Ponieważ samo postępowanie operacyjne przebiega u mężczyzny o wiele prościej aniżeli u kobiety, w niektórych krajach preferuje się sterylizację przede wszystkim mężczyzn. Jest to zabieg w zasadzie definitywny: nieodwracalny. Po dokonanym zabiegu trzeba jeszcze przeprowadzić badanie spermiograficzne dla udokumentowania skuteczności przeprowadzonego zabiegu. Ruchliwe i żywotne plemniki znajdują się jednak w płynie wytryskowym jeszcze przez najbliższe dalsze tygodnie, a nawet szereg miesięcy po zabiegu. W skali światowej szacuje się ok. 50 milionów par ze sterylizowanym męskim partnerem. W USA jest 13% par po zabiegu wasektomii. Praktyka ta rozpowszechnia się i w Europie. Wielu mężczyzn chciałoby jednak w późniejszym czasie odwrócić tę sytuację. Ponowne chirurgiczne podłączenie nasieniowodów, a zwłaszcza doczekanie się następnie potomstwa – udaje się tylko w ograniczonym zakresie przypadków.

Sam w sobie zabieg sterylizacji mężczyzny może się wiązać z wystąpieniem szeregu powikłań, w tym zwłaszcza infekcji i przykrymi dolegliwościami lokalnymi. Wśród skutków ubocznych późnych wymienić trzeba nowotworowe narośla na jądrach (spermagranuloma). W ok. 0,5% przypadków dochodzi do ponownej rekanalizacji nasieniowodów, w związku z czym trudno o 100% pewność, iż poczęcie jest wykluczone. Bardzo często po wazektomii następuje immunologiczna reakcja organizmu w postaci wytworzenia się anty-ciał przeciw własnym plemnikom. Nietrudno o zmiany morfologiczne w mosznach w następstwie podjętego zabiegu. U sterylizowanych mężczyzn znacznie wzrasta podatność na choroby nowotworowe prostaty. Szczególnie dojmująco mogą wyrazić się oczywiście następstwa psychiczne sterylizacji u mężczyzny: świadomość, iż jest już nie-mężczyzną. Nietrudno o to, by kobiety mu uszczypliwie dokuczały jako ‘eunuchowi’. W sumie okazuje się, że sterylizacja mężczyzny wcale nie jest zabiegiem obojętnym z punktu widzenia medycznego i może pociągnąć za sobą poważne zagrożenia ściśle zdrowotne.



Znacznie częściej przeprowadza się sterylizację u kobiet. Dzieje się to najczęściej bez jakiegokolwiek medycznego wskazania. Zabieg sam w sobie jest w zasadzie nieodwracalny: podjęty bądź w drodze rutynowej operacji brzusznej (laparotomia), bądź techniką laparoskopową.

Kochasz mnie, Mamo? Kochasz mnie, Tato? -  (4.4 kB)
Objaśnienie

Zabieg sterylizowania kobiety przez przecięcie i podwiązanie jajowodów wiąże się z pewnym odsetkiem ‘zawodów’: do ok. 20 pro/mille tradycyjną metodą laparotomii, a przy zastosowaniu laparoskopii do 13 pro/mille. W następstwie zabiegu pojawia się oczywiście szereg skutków ubocznych. Nietrudno o uszkodzenie czy to naczyń, czy jelit, pęcherza moczowego. Dochodzi zagrożenie infekcji, stanów zapalnych ujawniających się dopiero z biegiem czasu, infekcji chlamydiami, zakłóceń rytmu serca, krążenia i zapaści. Z późnych skutków po zabiegu sterylizacji kobiety wymienić należy częste przypadki ciąży pozamacicznej, skrętu jajowodów, sklejenia jajowodów, przyspieszone procesy klimakteryjne, zakłócenia w miesiączkowaniu.

Szczególnie przykre bywają skutki psychiczne przyczynowo związane z zabiegiem sterylizacji. Występują one tym częściej, im młodsza jest kobieta-pacjentka. Wiele kobiet wyraża w jakiś czas po zabiegu żal, że się na to zgodziły. Wiele szuka wówczas sposobów odwrócenia tego stanu rzeczy. Co prawda przeżywają ulgę, jaką im daje poczucie, iż ‘nie będzie już dziecka’. A jednak trudno poradzić sobie z duchowymi następstwami zranionego instynktu macierzyńskiego. Kobieta szuka na wszelkie sposoby kontaktu, który by w jakiejś mierze zaspokoił jej potrzebę opiekuńczości nad dzieckiem. Zdarza się, że już sam widok dziecka wyzwala u takiej kobiety odruchy płaczu, a z kolei wcale nie tak trudno o odruch agresji wobec innych kobiet, które cieszą się własnym dzieckiem.

Szczególnie trudne bywają tego rodzaju przeżycia duchowej natury u tych kobiet, które poddały się sterylizować po uprzedniej aborcji, albo i po porodzie. Oraz gdy kobieta przed sterylizacją czyniła wszystko, by decyzji tej nie musiała podjąć sama, lecz podjął ją za nią lekarz, względnie osoby trzecie. W jakiś czas potem zaczyna je wszystkie obciążać winą za stan, w jakim się obecnie znalazła. Obciążenie psychiczne wzmaga się znacznie, gdyby sterylizacja została dokonana bezpośrednio po rozwiązaniu ciąży przez cięcie cesarskie – i urodzone wówczas dziecko umrze, czasem zupełnie nagle, zwłaszcza w przeciągu pierwszego roku życia po takim porodzie.

W tej sytuacji nietrudno zrozumieć, że coraz częściej do klinik zgłaszają się kobiety z pytaniem o szanse odzyskania utraconej zdolności zachodzenia w ciążę. Wszystkie te względy każą ponownie przemyśleć sens Bożego daru, jakim Stworzyciel obdarzył tak mężczyznę jak kobietę: płciowości – wraz z wpisaną w nią zdolnością rodzicielską. Dar ten nadal pozostaje własnością samego tylko Boga, przekazaną czasowo do odpowiedzialnego zarządu, z którego prędzej czy później każdy będzie się musiał rozliczyć.


Przypis: Sterylizacja. Zob. do tego zagadnienia m.in.:
1) Dr Rudolf EHMANN, w: Ehm-V: 4. Zur Sterilisation der Frau, 141-150.
2) Dr. Regine TADROS, Die Sterilisation des Mannes – eine medizinisch unbedenkliche Empfängnisverhütung?, w: EmpfV (2000) 331-338;
3) Dr teol. Werner NEUER, Sterilisation in der Sicht christlicher Ethik, w: EmpfV (2000) 1073-1076;
4) Prof. Dr. Hermann SCHNEIDER, Gedanken zur Sterilisation von Menschen, w: EmpfV (2000) 1201-1215.

Kwiatek (4 kB)

D.   BADANIA PRENATALNE I EKSPERYMENTY
NA EMBRIONACH

Kwiatek (4 kB)

Ogólna ocena badań prenatalnych

Poprzednio, w pod koniec Części Pierwszej, wspomnieliśmy już o etycznych aspektach badań prenatalnych (przed-porodowych) (zob. wyż.: Badania prenatalne ; tamże dokumentacja odnośnych wypowiedzi Kościoła). W tej chwili wypada wrócić do tego zagadnienia jeszcze raz – nieco szczegółowiej. Badania prenatalne są godne polecenia, jeśli mają na względzie zdrowie dziecka (por. EV 26.89). Są one natomiast etycznie niedopuszczalne, gdy podjęte zostają w celu wyeliminowania-zabicia Dziecka. Obojętne, czy motywem wiodącym byłoby wtedy dobro matki, czy dziecka – np. w przypadku anomalii genetycznej, czy też ponieważ płeć dziecka nie odpowiada oczekiwaniom rodziców itp.
– W przypadku usunięcia ciąży w następstwie orzeczenia na podstawie badania prenatalnego – wszyscy którzy się do tego przyczynili byliby w oczach Bożych nie tylko winni Ludzkiej Krwi Niewinnego, lecz zaciągnęliby ponadto ekskomunikę, podobnie jak w przypadku przerywania ciąży z jakiegokolwiek innego względu.

Należy też jeszcze raz podkreślić, jakie jest Boże – i tak dopiero ludzkie – stanowisko w związku z badaniami rzekomo ‘naukowymi’, podejmowanymi na ludzkich gametach i embrionach. W tym wypadku chodzi zatem nie tyle o badanie pre-natalne, lecz pre-implantacyjne, czyli podejmowane na przestrzeni dni pomiędzy poczęciem (powstaniem zygoty), a dotarciem Zygoty do macicy i kilka dni trwającego procesu stopniowego zagnieżdżania się Embrionu w błonie śluzowej jamy macicy. Oto parę zdań z Evangelium Vitae na ten temat:

„Ocena moralna przerywania ciąży dotyczy także nowych form zabiegów dokonywanych na embrionach ludzkich, które chociaż zmierzają do celów z natury swojej godziwych, prowadzą nieuchronnie do zabicia embrionów. Odnosi się to do eksperymentów na embrionach, coraz powszechniej dokonywanych w ramach badań biomedycznych i dopuszczanych przez prawo niektórych państw ...
... Wykorzystywanie embrionów i płodów ludzkich jako przedmiotu eksperymentów jest przestępstwem przeciw ich godności istot ludzkich, które mają prawo do takiego samego szacunku jak dziecko już narodzone i jak każdy człowiek.
Na takie samo potępienie moralne zasługuje także praktyka wykorzystywania embrionów i płodów ludzkich jeszcze żywych – czasem ‘wyprodukowanych’ specjalnie w tym celu w drodze zapłodnienia w próbówce – już to jako ‘materiału biologicznego’ do wykorzystania, już to jako źródła organów albo tkanek do przeszczepów, służących leczeniu niektórych chorób. W rzeczywistości zabójstwo niewinnych istot ludzkich, nawet gdy przynosi korzyść innym, jest aktem absolutnie niedopuszczalnym” (EV 63).


Życie czy śmierć EMBRIONÓW

Nie chcielibyśmy zajmować się tu zagadnieniem przeprowadzania eksperymentów na embrionach, ich wykorzystywania dla przeszczepów, ani też zagadnieniem sztucznego zapłodnienia. Wymagałoby to odrębnego studium, odbiegającego od naszej zasadniczej tematyki. Ze względu na mogące się pojawiać pytania przytoczymy tu – bez dodatkowego komentarza – parę wymownych fragmentów z encykliki Jana Pawła II Evangelium Vitae.

Embriony traktowane jako ‘materiał biologiczny’:

„Także różne techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć Życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości stwarzają możliwość nowych zamachów na życie. Są one NIE do przyjęcia z punktu widzenia moralnego, ponieważ oddzielają prokreację od prawdziwego ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego, a ponadto stosujący te techniki do dziś notują wysoki procent niepowodzeń: dotyczy to nie tyle samego momentu zapłodnienia, ile następnej fazy rozwoju embrionu, wystawionego na ryzyko rychłej śmierci.
– Ponadto w wielu przypadkach wytwarza się większą liczbę embrionów, niż jest to konieczne dla przeniesienia któregoś z nich do łona matki, a następnie te tak zwane ‘embriony nadliczbowe’ są zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które mają rzekomo służyć postępowi nauki i medycyny, a w rzeczywistości redukują życie ludzkie jedynie do roli ‘materiału biologicznego’, którym można swobodnie dysponować.
– Badania prenatalne..., zbyt często dostarczają okazji do zaproponowania i wykonywania przerywania ciąży. Jest to wówczas aborcja eugeniczna, akceptowana przez opinię publiczną o specyficznej mentalności, co do której ustala się błędny pogląd, że jest ona wyrazem wymogów ‘terapeutycznych’: mentalność ta przyjmuje życie tylko pod pewnymi warunkami, odrzucając ułomność, kalectwo i chorobę.
– Ta sama logika doprowadza do sytuacji, w których odmawia się podstawowego leczenia i opieki, a nawet pożywienia dzieciom urodzonym z poważnymi ułomnościami lub chorobami...” (EV 14).


Człowiek od zapłodnienia:

Od zapłodnienia rozpoczynają się dzieje Życie człowieka... Chociaż obecność rozumnej duszy nie może być stwierdzona w żaden sposób doświadczalnie, to jednak sama wiedza naukowa o embrionie ludzkim ‘dostarcza cennej wskazówki dla rozumowego rozpoznania obecności osobowej od pierwszego momentu pojawienia się życia ludzkiego: czy jednostka ludzka nie jest osobą ludzką’?
– Chodzi tu zresztą o sprawę tak wielką z punktu widzenia powinności moralnej, że nawet samo prawdopodobieństwo istnienia osoby wystarczyłoby dla usprawiedliwienia najbardziej kategorycznego zakazu wszelkich interwencji zmierzających do zabicia embrionu ludzkiego. Właśnie dlatego, niezależnie od dyskusji naukowych i stwierdzeń filozoficznych..., Kościół zawsze nauczał i nadal naucza, że owoc ludzkiej prokreacji od pierwszego momentu swego istnienia ma prawo do bezwarunkowego szacunku, jaki moralnie należy się ludzkiej istocie w jej integralności oraz jedności cielesnej i duchowej” (EV 60).


Użytkowe traktowanie embrionów i selektywne badania prenatalne:

Ocena moralna przerywania ciąży dotyczy także nowych form zabiegów dokonywanych na embrionach ludzkich, które chociaż zmierzają do celów z natury swojej godziwych, prowadzą nieuchronnie do zabicia embrionów. Odnosi się to do eksperymentów na embrionach, coraz powszechniej dokonywanych w ramach badań biomedycznych i dopuszczanych przez prawo niektórych państw.
– Choć ‘należy uznać za dopuszczalne zabiegi dokonywane na embrionie ludzkim, pod warunkiem że uszanują życie i integralność embrionu, nie narażając go na ryzyko nieproporcjonalnie wielkie, ale są podejmowane w celu leczenia, poprawy jego stanu zdrowia lub dla ratowania zagrożonego życia’, trzeba zarazem stwierdzić, że wykorzystywanie embrionów i płodów ludzkich jako przedmiotu eksperymentów jest przestępstwem przeciw ich godności istot ludzkich, które mają prawo do takiego samego szacunku jak dziecko już narodzone i jak każdy człowiek.
– Na takie samo potępienie moralne zasługuje także praktyka wykorzystywania embrionów i płodów ludzkich jeszcze żywych – czasem ‘wyprodukowanych’ specjalnie w tym celu w drodze zapłodnienia w probówce – już to jako ‘materiału biologicznego’ do wykorzystania, już to jako źródła organów albo tkanek do przeszczepów, służących leczeniu niektórych chorób. W rzeczywistości zabójstwo niewinnych istot ludzkich nawet gdy przynosi korzyść innym, jest aktem absolutnie niedopuszczalnym.
– Należy zwrócić specjalną uwagę na ocenę moralną prenatalnych technik diagnostycznych, które pozwalają na wczesne wykrycie ewentualnych anomalii w organizmie jeszcze nie narodzonego dziecka...
– Są one moralnie godziwe, gdy nie stwarzają nadmiernych zagrożeń dla dziecka i dla matki i gdy stosowane są po to, by umożliwić wczesne leczenie, lub też by dopomóc w spokojnym i świadomym przyjęciu mającego się narodzić dziecka.
– Zważywszy jednak, że możliwości leczenia przed narodzeniem są jeszcze dziś ograniczone, nierzadko zdarza się, że techniki te służą mentalności eugenicznej, która dopuszcza selektywne przerywanie ciąży, aby zapobiec narodzinom dzieci dotkniętych przez różnego rodzaju anomalie.
– Tego rodzaju mentalność jest haniebna i w najwyższym stopniu naganna, ponieważ rości sobie prawo do mierzenia wartości ludzkiego życia wyłącznie według kryteriów ‘normalności’ i zdrowia fizycznego, otwierając tym samym drogę do uprawomocnienia także dzieciobójstwa i eutanazji” (EV 63).


Sprzeciw sumienia w obliczu uśmiercania:

„Absolutne poszanowanie każdego niewinnego życia ludzkiego nakazuje także skorzystać z prawa do sprzeciwu sumienia wobec aborcji i eutanazji. ‘Uśmiercenie’ nigdy nie może zostać uznane za działanie lecznicze, nawet wówczas, gdy intencją jest spełnienie żądania pacjenta: jest to raczej sprzeniewierzenie się zawodowi lekarskiemu, który można określić jako żarliwe i stanowcze ‘tak’ wobec życia.
– Także w dziedzinie poszukiwań biomedycznych, fascynującej i zapowiadającej nowe wielkie odkrycia służące dobru ludzkości, należy zawsze unikać eksperymentów, badań i zastosowań, które lekceważąc nienaruszalną godność ludzkiej istoty, przestają służyć człowiekowi i choć pozornie mu pomagają, w rzeczywistości są wymierzone przeciw niemu(EV 89).


Przypis. Badania prenatalne. Zob. m.in.:
1) Dr Bruno HÜGEL, Die Ambivalenz der Reproduktionsmedizin beim Menschen infolge hormoneller Stimulation der Eierstöcke, Retortenzeugung (IVF) und Emrybonentransfer (ET), w: EmpfV (2000) str. 529-554.
2) Dr. Ulrich BACH, Der Verkaufte Mensch. Über die Unmöglichkeit, dem sogenannten Menschenrechtsübereinkommen zur Biomedizin zuzustimmen, w: Christ und Zukunft Nr 78 (1 Quart. 2000), str. 2083-2086
3) Roland RÖSLER, Mal gucken, ob Du nützlich bist?!?, w: Christ und Zukunft, Nr 81 (4. Quart. 2000), str. 2167-2170.
4) Deklaracja PAPIESKIEJ AKADEMII ŻYCIA, 25 sierpnia 2000, Über die Herstellung sowie die wissenschaftliche und therapeutische Verwendung von menschlichen embryonalen Stammzellen, w: Christ und Zukunft Nr 81 (4 Quart. 2000) str. 2190-2194.
5) Prof. Dr Robert PAEMANN, Gezeugt, nicht gemacht, w: Christ und Zukunft, nr 82 (1 Quart. 2001) str.2226-2239.
6) P. Otto MAIER SJM, Creemus hominem novum! Voll Spott: Hurra! Hurra! Der neue Mensch ist da!, w: Christ und Zukunft Nr 84 (3. Quart. 2000) 2299-2302.
7) Ks. Prof. teol. Bp Józef WRÓBEL, Człowiek i Medycyna. Teologicznomoralne podstawy ingerencji medycznych (praca habilitacyjna z bioetyki), Kraków Wyd. SCJ – 1999, zob. zwł. Cz. I – Rozdz. 2: Afirmacja osobowej godności człowieka jako fundament działań medycznych, str. 69-129; Cz. III – Rozdz. 1: Zasada niedysponowalności, zwł. str.278-299; Rozdz. 3: Zasada czynu o podwójnym skutku, str. 331-353; Rozdz. 4: Zasada całościowości, str. 355-398; Rozdz. 5: 399-436.
8) Ks. Władysław GASIDŁO, Z zagadnień etyki małżeńskiej i rodzinnej, Kraków – Wydział Duszpasterstwa Rodzin – 1994, zwł. Rozdz 4. Rodzina w konflikcie między dwiema miłościami, § 3: Moralna ocena biomedycznych eksperymentów w zakresie początków życia ludzkiego, str. 334-357; § 4, Niektóre badania diagnostyczne okresu prenatalnego i ich ocena moralna, str. 358-375.

Zob. ponadto:
– Prof. Dr Bp Józef WRÓBEL SCJ, Etyczne aspekty inżynierii komórkowej i tkankowej, w: Roczniki Teologiczno-Kanoniczne, Lublin Wydawnictwo Naukowe KUL (2002: w druku) (z bogatą aktualną dokumentacją).
– Prof. Dr. Bp Józef WRÓBEL SCJ, Komórki macierzyste: Nadzieje i obawy, w: Roczniki Teologiczno-Kanoniczne – 2002, Lublin Wydawnictwo Naukowe KUL (2002: w druku) (z bogatą aktualną dokumentacją-literaturą ).
– PAPIESKA AKDAEMIA ŻYCIA, Refleksje na temat klonowania, w: W trosce o życie. Wybrane dokumenty Stolicy Apostolskiej. Tarnów, Wyd. Biblos 1998 s. 634-640;
– PAPIESKA AKDAEMIA ŻYCIA, Cellule staminali umane autologhe e trasferimento di cucleo. Aspetti scientifici ed etici, w: L'Osservatore Romano (wyd. włoskie) 141 (2001, nr 3 (42641), str. 6;
– Prof. Ks. dr Tadeusz ŚLIPKO SJ, „Klonowanie terapeutyczne” – spór o istotę człowieczeństwa, w: Wiadomości KAI nr 32 (488 – 12. VIII. 2001) 18-20.
– KONFERENCJA EPISKOPATU NIEMIEC, Der Mensch: sein eigener Schöpfer? Wort der Deutschen Bischofskonferenz zu Fragen von Gentechnik und Biomedizin, Bonn 7. III. 2001.

Kwiatek (4 kB)

E.    INNE DZIAŁANIA PRZECIWRODZICIELSKIE

Kwiatek (4 kB)

Na koniec omawianego fragmentu z HV 14 [zob. wyżej:  Naruszenie rozpoczętego procesu Życia] podsumowuje Paweł VI jeszcze raz globalnie wszelkie możliwe działania przeciw-rodzicielskie. Kościół nie może zaakceptować żadnej ingerencji w akt małżeński, której celem byłoby jego obezpłodnienie:

Humanae Vitae – Nr 14c

„Odrzucić również należy wszelkie działanie, które
– bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego,
– bądź podczas jego spełniania,
– czy w rozwoju jego naturalnych skutków –
miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub stanowiło środek prowadzący do tego celu”

(HV 14c).



Ojciec święty ujmuje tu wszelkie działania przeciw-rodzicielskie w trzy grupy:
– działania podejmowane przed współżyciem
w czasie współżycia
po nim.

Kwiatek (4 kB)

1. Działania PRZECIW-rodzicielskie stosowane przed stosunkiem

Na pierwszym miejscu wymienia Ojciec święty działania przeciw-rodzicielskie stosowane przed przystąpieniem do samego współżycia. Kościół odrzuca je jednoznacznie w imię swej misji stróża depozytu Objawienia i ostatecznych przeznaczeń człowieka. Chodzi o użycie jakichkolwiek środków czy to mechanicznych, czy chemicznych, czy jakichkolwiek innych, których celem byłoby wykluczenie rodzicielstwa.
– Jest z góry niemożliwe, by jakiekolwiek działania podjęte przeciw poczęciu lub tym bardziej ciąży mogły kiedykolwiek doczekać się aprobaty ze strony Kościoła – chociażby w formie światła jedynie ‘pomarańczowego’. Działania przeciw-rodzicielskie są zawsze sprzeczne z miłością jako ‘darem osoby dla osoby’. Chodzi wówczas o „czyny ‘nieodwracalnie’ złe, same z siebie i same w sobie niezdatne do tego, by je przyporządkować Bogu i dobru osoby” (VSp 81; tamże, 80; VadSp 2/4). Dlatego też są one zawsze równoznaczne z odrzuceniem Boga jako Boga, jedynego Pana tak życia jak i miłości.

Kwiatek (4 kB)

2. Działania PRZECIW-rodzicielskie stosowane w CZASIE współżycia


Jak ja Ci dziękuję, Mamusiu, żeś mnie urodziła! I że Ty, Tatusiu, mnie kochasz! (5 kB)
Objaśnienie

Do tej grupy działań zaliczyć trzeba stosunek przerywany oraz użycie przy stosunku prezerwatywy, jak i wszelkiej antykoncepcji plemnikobójczej. Dotyczy to zatem stosowania takich środków jak: globulek, czopków, maści, gąbek, spray’ów plemnikobójczych, a ponadto błon dopochwowych, naszyjkowych, prezerwatyw dla kobiet, i oczywiście środków poronnych. Ponadto zaś trzeba zaliczyć do grupy działań przeciw-rodzicielskich stosowanych w czasie samego intymnego kontaktu – petting i wszelkiego innego rodzaju sposoby uprawiania seksualizmu zastępczego, nierzadko graniczącego z patologią i zwyrodnieniem, jak np. ‘seks oralny’: przeżycie seksualne w ustach, czy ‘seks analny’: przeżycie podejmowane w odbycie.

W ramach działań przeciw-rodzicielskich podejmowanych w czasie samego aktu współżycia wypada osobną uwagę poświęcić działaniu poronnemu wszelkiej chemii plemnikobójczej, a w jej ramach jeszcze odrębnie problematyce szeroko rozpropagowanej i stosowanej prezerwatywy.



a. Poronne działanie wszelkiej chemii plemnikobójczej

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że chemia plemnikobójcza nieodwracalnie uszkadza nie tylko plemniki – te mają przecież ulec zniszczeniu i być przez nią zabite, lecz modyfikuje również jądro komórki jajowej, jeśli na nią natrafi. W przypadku poczęcia pomimo użytych środków plemnikobójczych może wówczas urodzić się potomstwo z poważnymi anomaliami, np. krótszymi kończynami, guzami, anomaliami chromosomalnymi, anomaliami przewodu moczowego itd. Inna rzecz że embriony poczęte w takich warunkach giną niebawem wskutek daleko idących uszkodzeń związanych ze wspomnianą chemią plemnikobójczą. Ciąża kończy się wtedy wczesnym poronieniem.

Tym samym zaś wypada uświadomić sobie z całą powagą to, o czym wspominano już parokrotnie w nawiązaniu do etycznych wydźwięków stosowania środków zdawałoby się jedynie plemnikobójczych. Do nich zalicza się m.in. szeroko stosowana prezerwatywa. Od co najmniej końcowych lat 80-tych minionego wieku wiadomo w sposób naukowo niepodważalny, że pomijając fakt, iż prezerwatywa nie chroni przed chorobami zakaźnymi i nie stanowi 100% pewnej ‘bariery’ dla przenikania przez nią plemników i tym samym procesu poczęcia, należy również ją – zaliczyć do środków poronnych. Oczywiście w przypadku, gdy stosunek z użyciem prezerwatywy przypada na dzień możliwości poczęcia u kobiety. Kobieta dowiaduje się o swych dniach płodności na podstawie obecnej w tym czasie wydzieliny śluzowej pochodzenia estrogennego (łatwość jej rozpoznania dzięki ‘Metodzie Billingsa’). Wiąże się to z jednej strony z możliwością przeniknięcia plemników przez tworzywo prezerwatywy oraz samym sposobem jej użycia, jak tym bardziej z chemią plemnikobójczą, jaką wyściełana jest od wewnątrz prezerwatywa produkowana dla sex-buisnessu.

Wspomniana chemia wchodząca w skład środków ‘plemnikobójczych (globulki, spray’e, gąbki; ale również prezerwatywa) uszkadza plemniki poważnie, ale nie wszystkie w 100%, ani na tyle, żeby mimo wszystko nie mogło dojść do zaplemnienia komórki jajowej, jeśliby doszło do spotkania obydwu gamet.
– Z kolei zaś docierający wtedy do komórki jajowej płyn nasienny zmieszany ze wspomnianą chemią plemnikobójczą uszkadza komórkę jajową. Zdarza się, że mimo daleko idących uszkodzeń dochodzi do zaplemnienia-zapłodnienia i powstania zygoty, czyli zaistnienia Nowego Człowieka. Niemniej owa zygota jest od początku niewydolna, gdyż tworzące ją obie gamety zostały wcześniej poważnie zmodyfikowane i uszkodzone. Zaistniały Nowy Człowiek ma tym samym nikłe szanse przeżycia i z zasady umiera w niewiele dni po swym poczęciu.

Partnerzy takiego stosunku płciowego nie mają wtedy możliwości zorientowania się, czy i że doszło do poczęcia (pomimo użytej prezerwatywy). Poczęty Człowiek umiera zwykle w ciągu 1-2 tygodnia od poczęcia: zanim dotrze do jamy macicy, lub wkrótce potem. Tym dwojgu: partnerom-rodzicom – może się złudnie wydawać, że ‘globulka’ czy ‘prezerwatywa’ doskonale ‘spełnia swoje zadanie’, bo ciąży ... nie widać!

Budzi się jednak nieuchronnie pytanie natury etycznej: za jaką to się stało cenę? Pozostaje bowiem poczytalność za Życie być może wtedy poczętego ich Dziecka. Jego w tej chwili faktycznie ‘nie widać’. Ojciec i matka Poczętego wtedy jedynie ‘SIĘ kochali’. Jednakże ceną owego ‘pokochania’ stała się Krew Niewinnego: ich własnego Dziecka. O nim jednak ci dwoje nie myśleli – i myślenia o tym do wiadomości przyjąć ... nie chcą! Im zależało nie na miłości (ta z istoty swej obdarza dobrem, a ono jest ‘dobrem’ gdy zmierza do dobra definitywnego: do zbawienia), a jedynie na doznaniu ‘seksu’. Skutek ten miał im zapewnić użyty środek, rzekomo ... ‘jedynie’ plemnikobójczy; możność uprawiania ‘seksu’ – bez obciążenia się ewentualnym Dzieckiem!

Nie ma wątpliwości, że ci dwoje będą zdawali sprawę w Obliczu Boga, a oczywiście i wobec ewentualnie zabitego wtedy ich Dziecka, albo nawet licznych zabitych ich Dzieci, a także wobec całej społeczności ludzkiej – za krzyk niewinnie przelanej Krwi. Dziecko zaistniało jako owoc ich uprawianej – rzekomo ‘miłości’. ‘Miłością’ oczywiście ich działanie nie było. Był to typowy obopólny samogwałt (masturbacja). Odniesienia ich obojga były świadomie zamierzonym zakłamaniem: był to pieczętowany przez nich oboje, typowy rozwód-w-samym-stosunku. Zdążali oni do wszystkiego innego, a nie do stawania się ‘Jedno-w-miłości’. Oboje zdecydowanie wykluczali obopólne zjednoczenie swych obojga osób. Ani jedno, ani drugie absolutnie NIE chciało stać się ‘Dwoje-Jednym-Ciałem’: dwiema osobami zjednoczonymi w komunii miłości i życia. Jedynie dlatego użyli tego konkretnego środka – prezerwatywy, a ta z góry blokowała stawanie się ich obojga „Dwoje-Jednym-Ciałem”, jeśli w tej chwili pominąć jej działanie ... poronne.


b. Dwa zamierzone cele przy uprawianiu ‘seks-miłości’

Powyższe stwierdzenia można by wyrazić jeszcze jaśniej, chociażby językiem swoiście ... brutalnym. Partnerzy, którzy ‘zabezpieczają się’ się przy ‘kopulacji-seksie’ przez użycie prezerwatywy (a tym bardziej za pomocą ‘klasycznych’ środków poronnych: spirali, tabletki...), dokonują świadomego wyboru (wybór świadomy, bo prezerwatywę trzeba: uprzednio kupić, wybrać jej gatunek, przeczytać instrukcję, założyć ją itd.; nie jest to nigdy działanie ‘z zaskoczenia’) i tym samym akceptują z góry jej dwa z samą jej naturą związane skutki-działania:

(0,36 kB) Jej poronny mechanizm działania. Celem, który każe użyć prezerwatywy, jest jedno: ‘Dziecka ma NIE być’. Obojętne jak się to dokona, czyli chociażby Poczętego trzeba było ... zgładzić. ‘Najlepiej’ ... o sposobie, w jaki to się dokona, po prostu nie myśleć! ...
– Tak jest najwygodniej ... na teraz! Któż by w chwili ‘seksu’ miał się zastanawiać nad swoją przyszłością!? Kto w szale roznamiętnionego ‘seksu’ będzie myślał o finale swego życia oraz ... o Jezusie Chrystusie, który „przyjdzie sądzić Żywych i Umarłych” (zob. chociażby: Dz 10,42; 2 Tm 4,1; 1 P 4,5; Rz 14,9)?

(0,37 kB) Równolegle do owego przeciw Życiu skierowanego, poronnego działania prezerwatywy (oraz wszelkich innych środków przeciw-rodzicielskich, jak spirali; tabletek w ich coraz innych odmianach; ale i preparatów rzekomo jedynie ‘plemnikobójczych’) przebiega jej jaskrawo uwydatniające się działanie celnie skierowane przeciw samej istocie ‘miłości’.

Jeśli partnerzy (małżonkowie, a także ‘narzeczeni’; a tym bardziej mniej lub więcej przypadkowi partnerzy), którzy chcą skorzystać z ‘usług’ swego ciała-seksu, ‘zabezpieczają się’ prezerwatywą, to – pomijając już jej nie-ubłagane działanie poronne (z góry wyrażona zgoda na zgładzenie z cyklu na cykl chociażby tylko potencjalnego dziecka ich ‘seksu-miłości’), oświadczają sobie zarazem okrutnie bez-honorowo, przeraźliwie jaskrawo, a ... bez wstydu czy też zażenowania wobec siebie nawzajem, że w najmniejszym stopniu nie zdążają do ‘miłości’, tj. zjednoczenia swych dwojga osób w „komunii miłości i życia”, ani tym bardziej w „bojaźni Chrystusowej” (Ef 5,21; zob. do tego niż.:  Nowość Ewangeliczna: wzajemne poddanie małżonków). Gdyby miłość była miłością, zmierzałaby do dobra skierowanego ku temu drugiemu, umiłowanemu. Jednakże ‘dobro’ to musiałoby być proporcjonalne do wezwania do życia – wiecznego: w „Domu Ojca” (zob. wypowiedź Jana Pawła II:  Czyn dobry ze względu na przedmiot; oraz: Czyn dobry ze względu na dobro).

Tymczasem w przypadku rzekomej ‘miłości’ pojmowanej jako uprawiania seksu i wyżywania się na nim – brak jakiegokolwiek śladu zdążania do liczącego się ‘dobra’: własnego, czy tym bardziej tego drugiego. Liczy się obopólne (?), egoistyczne przeżycie ‘seksu’, z uwagą zawężoną do samego jedynie seks-ciała: własnego i tego drugiego. Ujawnia się jaskrawo z daleka rozpoznawalna cecha wszelkiej anty-miłości. Zdradza się ona właściwym jej dynamizmem do-środkowym (ukierunkowaniem zapatrzonym w egoistyczne zaspokojenie własnego ‘ja’; ten drugi jako jego osoba – działającego w najmniejszym stopniu nie obchodzi!). Przeciwnie zaś, znakiem rozpoznawczym prawdziwej miłości jest towarzyszący jej dynamizm od-środkowy: „Moje ‘ja’ jest mało ważne; byle bym mógł obdarzyć liczącym się dobrem ... ciebie; gdyby to miało okazać się konieczne, nie zawaham się oddać własnego życia – dla zapewnienia ci tego dobra”.

Partnerzy uprawianego jedynie ‘seksu’ (a nie – ‘miłości’), którzy ‘zabezpieczyli się’ ... prezerwatywą (itp.) muszą uczciwie wyznać, że zależy im tylko i wyłącznie na ‘seksie’. Brutalnie, ale precyzyjniej się wyrażając, zależy wtedy tym dwojgu (a przede wszystkim stronie męskiej) na możliwie maksymalnie wyzwolonym samogwałcie. Mężczyzna przeżywa swoją masturbację zapewne bardziej ‘intrygująco-szałowo’ poprzez jej wyzwolenie w ciele-seksie ... partnerki.

Męski ‘partner’ tak sponiewieranego zjednoczenia płciowego, które miało być Bożym darem dla Sakramentu Małżeństwa, nie może w żaden sposób zaprzeczyć, że działanie jego jest czynem i działaniem wyrażonym – takim oto słowem do ‘partnerki’ – nie daj Boże nieodwołalnie poślubionej małżonki, z którą miała go wiązać komunia miłości i życia:

„Ja nie mam najmniejszego zamiaru, żeby chociażby tylko usiłować stać się Jedno-z-tobą! Czy ty rozumiesz, że ściana prezerwatywy, której nie sposób obalić, służy wyłącznie temu właśnie celowi? Ona nas oboje skutecznie od siebie od-gradza. Jej zasadniczym celem (pomijając jej poronne działanie) jest: „Ja absolutnie NIE chcę zjednoczenia z tobą; Ty absolutnie NIE chcesz zjednoczenia ze mną”. Chcemy natomiast – równolegle przeżytego ‘seksu’. Nie ‘serce’ nas złączy, lecz wspólnota w seksie: w świadomie chcianym grzechu.
– Przez myśl mi nie przechodzi, żebym miał być dla ciebie miłością! I żebym miał myśleć o tobie jako osobie. Ja ciebie – jako czegoś w rodzaju ‘żony”, a chociażby żony-w-przyszłości, nigdy nie zamierzałem – i tę postawę podtrzymuję.
– Mnie potrzebne jest tylko twoje ciało-seks. A w tym ... idziesz mi wspaniale ‘na rękę’, ty mój żywy robocie-seksualny! Przez ciebie, ty dziewczyno-robocie, mam spokojny dostęp do seksu: udaje mi się sprawniej wywołać i zaspokoić moje zapotrzebowanie na masturbację: ty moja nałożnico-niewolnico!
– Który by mężczyzna nie skorzystał z tak łatwo się narzucającej oferty! Tyś przecież taka ‘łatwa’, i taka na każdą chwilę ... ‘gotowa’!
– A może i ty zaznajesz przy okazji choć troszkę rozkoszy-w-masturbacji. Zresztą, mnie to wiele nie obchodzi, czy cię to cieszy czy nie.
– Możesz się spokojnie nie łudzić: na tobie (podobno jesteś ... osobą!?, jak to niektórzy powiadają) tyle mi zależy, co na zeszłorocznym ... śniegu! Mnie interesujesz nie TY, ale twój ... seks.
– Jak to dobrze, że dla nas obojga znakomicie się spisuje ta – drastycznie cię przez cały czas informująca (żebyś się przypadkowo nie łudziła!) ściana prezerwatywy: więzi miłości między nami nie poszukuję ani ja, ani chyba ty także. Informuje o tym – zgodnie z prawdą, przynajmniej ta ściana prezerwatywy”!



Wielokrotnie już wspominaliśmy, że nikt nie jest właścicielem siebie samego. Tym bardziej nikt nie jest właścicielem – jedynie w zarząd mu oddanej, jego własnej płciowości. Nikt z kolei nie jest właścicielem małżeństwa. Nie ma innego małżeństwa w oczach Bożych, jak tylko Małżeństwo-Sakrament.
– Małżonkom Bóg darowuje nie ‘seks’, lecz akt zjednoczenia osoby męża i osoby żony – w ich komunii życia i miłości (zob. do tego m.in. niż.: Kto Wam na to pozwolił?: zachęta do ponownego przemyślenia tam przedstawionych argumentów! . – I jeszcze cały artykuł: Spowiedź święta małżonków z grzechów przy współżyciu małżeńskim).

Wszystkie te rzeczywistości są wyłączną własnością Boga. Przede wszystkim zaś sama tajemnica ‘miłości’ oraz tajemnica samego ‘życia’. Z ich zarządu ... każdy z osobna będzie się prędzej czy później rozliczał przed Bogiem – a ściślej: przed Jezusem Chrystusem, Którego „Bóg ustanowił ... Sędzią żywych i umarłych(Dz 10,42).
– Bóg wprowadza dwie osoby w chwili ich wyrażenia ich zgody małżeńskiej na dozgonną więź przymierza małżeńskiego, na teren ich intymności płciowej nie dla ‘seksu-jako-seksu’, lecz żeby się stawali sakramentalnie przeżywanym „Dwoje-Jednym-Ciałem”, zatem by przeżywali je zawsze w stanie łaski uświęcającej. Mają to zatem być nie dwa ‘seksy (wspólnota-jedność w grzechu), lecz dwie osoby, które w zaistniałej komunii małżeńskiej ich obojga mają być odtąd w stopniu coraz bardziej intensywnym dwie-osoby-jednym-ciałem. Dotyczy to swoiście czasów przed dokonanym przez Chrystusa Odkupieniem – w ramach wtedy istniejącego Pra-Sakramentu Stworzenia, ale tym bardziej fazy Nowego Testamentu, kiedy to małżeństwo zostało wywyższone przez Chrystusa do poziomu jednego z Sakramentów Kościoła.



Użycie środka przeciw-rodzicielskiego, w tym wypadku plemnikobójczego, poronnego, a jednocześnie zadeptującego wolę zjednoczenia dwojga osób, zmierza zatem w kierunku totalnie przeciwstawnym w stosunku do Zamysłu Miłości Boga, Stworzyciela małżeństwa. Bóg przygotował dla małżonków dar głębokiego, pokojowego, w stanie Łaski uświęcającej przeżywanego zjednoczenia ich obojga osób. Wyraźne przeciwstawienie się Zamysłowi Miłości Boga względem małżeństwa-Sakramentu kończy się ... zadeptaniem na śmierć miłości małżeńskiej, a ponadto uśmierceniem Dziecka, które winno było stać się wykwitem obopólnej miłości osobowego zjednoczenia. Dotyczy to również przypadku, gdyby poczęcie mogło zaistnieć w znaczeniu jedynie potencjalnym. Z punktu widzenia bowiem etycznego liczy się czynem wykazane, z góry zaakceptowane przyjęcie wszystkich skutków użytego środka: występku przeciw obopólnej miłości, a tym bardziej zbrodni z góry wyrażonej zgody na zgładzenie Dziecka ‘miłości-jako-seksu’.

Żeby powyższych stwierdzeń nie poczytywać za gołosłowne wywody ‘duchownego’, tzn. nie lekarza, przytoczymy fragment pracy dra Rudolfa Ehmanna ze zbiorowego naukowego opracowania, poświęconego problematyce „zapobiegania ciąży”. Mamy na myśli obszerny tom pracy naukowej pt. „Empfängnisverhütung” (‘Zapobieganie poczęciu’: 1226 str.). Tom ten przedstawia dorobek specjalistów w tym zakresie z czasu przełomu dwóch tysiącleci. Dzieło to, wydane po niemiecku, nosi tytuł:

Redaktor: Roland Süßmuth, „Zapobieganie poczęciu. Fakty, Podkonteksty, Powiązania”. Z tyłu okładki zamieszczone jest wyjaśnienie: „Niniejsza książka jest owocem prac Stowarzyszenia: ‘Pro Consciencia e.V., Dla ochrony ludzkiego życia i nie urodzonego Dziecka”. Czytelnikom, którzy pragnęliby wesprzeć niniejszą pracę, chcielibyśmy udostępnić konto pomocy: Rüsselheimer Volksbank BLZ 500 930 00 Nr. 202 222 04”.

Tytuł oryginału: „Empfängnisverhütung. Fakten, Hintergründe, Zusammenhänge”. Dieses Buch ist eine Produktion von Pro Consciencia e.V. – zum Schutze menschlichen Lebens und für das ungeborene Kind. Lesern, welche die Verbreitung dieses Buches fördern möchten, sei das Spendenkonto Rüsselsheimer Volksbank BLZ 500 930 00 Nr. 202 222 04 genannt. – Copyright 2000, by Hänssler Verlag 2000, D-71087 Holzgerlingen.

Przytoczymy fragment zamieszczonego w tym tomie artykułu ginekologa-specjalisty dra Rudolfa Ehmann'a: Środki zapobiegania ciąży: Zgubne działania uboczne, o których się nie mówi. Bilans krytyczny z punktu widzenia ginekologa”.
Tytuł oryginału:Verhütungsmittel: Verhängnisvolle Nebenwirkungen, über die man nicht spricht. Eine kritische Bilanz aus der Sicht eines Gynäkologen”. Tamże, str. 109-271, z bogatą literaturą naukową (literat. tamże, str. 250-271).

– Interesujące nas zagadnienie mieści się w ramach obszernego opracowaniu Dr. Ehmann'a w paragrafie zatytułowanym: „3. Środki plemnikobójcze w postaci czopków, maści, kremów, spray’ów, gąbek” („3. Spermizide in Form von Zäpfchen, Salben, Cremes, Sprays, Schwämmchen”tamże, str. 139-141). Oto konkluzja ukazana przez dra Rudolfa Ehmann (w przekładzie):

„... Względnie nowa jest tu informacja przekazana w styczniu 1989 r. w Schaffhausen na sesji doskonalenia naukowego Środkowo-Europejskiego Stowarzyszenia Medycyny Reprodukcyjnej, Szwajcarskiego Stowarzyszenia dla Planowania Rodziny oraz Szwajcarskiego Stowarzyszenia dla Niepłodności i Płodności.
– Wszystkie maści, kremy, spray’e, czopki oraz gąbki antykoncepcyjne, w skład których wchodzi nonoksyna-9, wywierają działanie blokujące nie tylko na ruchliwość oraz akrosomowe funkcje plemników, lecz powodują również ‘de-kondensację jądra komórki jajowej’. U plemników mogą powstawać uszkodzenia molekularne, które powodują zmiany w ich strukturze DNA, co w przypadku zaplemnienia może prowadzić do zwyrodnień zygoty, przy czym jednak dotąd nie potwierdzono przypadków powstania potworków. Z tym że zaistniałe w ten sposób embriony zostałyby tak czy owak z zasady wydalone w formie wczesnego poronienia.
– Tym samym zaś mamy i tutaj do czynienia z działaniem poronnym, co dotąd było nieznane” (dz.cyt., str. 140).

Brzmienie oryginalne: „... Relativ neu ist hier eine Information, die auf einer Fortbildungstagung der mitteleuropäischen Gesellschaft für Reproduktionsmedizin, der Schweizerischen Gesellschaft für Familienplanung und der Schweizerischen Gesellschaft für Sterilität und Fertilität im Januar 1989 in Schaffhausen vermittelt wurde:
– Alle Nonoxino-9-haltigen Salben, Cremes, Sprays, Zäpfchen und antikonzeptiven Schwämmchen setzen nicht nur die Motilität und Akrosomenfunktion der Spermien außer Betrieb, sondern bewirken auch eine ‘De-kondensation des Kernes in der Eizelle’. An den Spermatozoen können molekulare Schäden entstehen, indem deren DNA-Struktur verändert werde, was – bei einer Befruchtung – zu Zygotenfehlbildungen führe, Mißbildungen allerdings seien bisher noch nicht bestätigt worden und es würden ja sowieso die so entstandenen Embryonen in der Regel als Frühaborte abgehen. Es besteht also auch hier eine abortive Wirkung, die bisher nicht bekannt war” (op.cit., 140)
.



Powyższe kompetentne słowa mówią same za siebie. Znaczy to, że aktualnie nie ma środków chemicznych nie-poronnych, które by mogły ‘ochronić’ partnerów przed ciążą poprzez samo tylko działanie plemnikobójcze. Nie ma się co łudzić! Wszelkie, pod nazwą ‘antykoncepcji’ w ścisłym tego słowa znaczeniu (= niedopuszczenie do zaplemnienia-zapłodnienia) występujące środki przeciw-rodzicielskie wywierają zawsze działanie jednocześnie poronne. Dotyczy to zatem wszelkich globulek, spray'ów, gąbek, maści i innych środków chemicznych rzekomo jedynie plemnikobójczych, stosowanych przez kobietę. Ta sama ocena dotyczy w równej mierze stosowania nagminnie używanej prezerwatywy – przez sam fakt, że środek ten jest wyściełany chemią plemnikobójczą.

Nie jest zadaniem ‘Kościoła’ przeprowadzanie badań naukowych nad mechanizmem działania omawianych środków chemicznych, czy mechaniczno-chemicznych. Kościół przyjmuje wyniki badań naukowych, przeprowadzanych przez odpowiedzialne, kompetentne osoby w tym zakresie. Skoro dopiero co przytoczone wyniki przyjęte i potwierdzone zostały na sesjach naukowych medycznych przez specjalistów-ginekologów – w tym wypadku trzech różnych stowarzyszeń ginekologów, nie pozostaje Kościołowi nic innego, jak badaniom tym zaufać i wyprowadzić daleko idące wnioski dla właściwej sobie misji duszpasterskiej, podobnie jak to się stało w przyjęciu konsekwencji moralnych w odniesieniu do użycia czy to spirali, czy środków hormonalnych typowo poronnych.

Wspomniane badania naukowe nie tylko nie podważają dotychczasowych zasad płynących z Bożego Przykazania, i konsekwentnie ze stanowiska Kościoła w jego nauczania moralnym odnośnie do zapobiegania ciąży, ale je tym głębiej uzasadniają. Ukazują mianowicie do i tak już samym faktem przeciwstawienia się Bożemu Zamysłowi odnośnie do małżeństwa obciążonego sumienia – aspekt dalszy, tym razem krwawy: winę Niewinnie przelanej Krwi. Wskazują mianowicie na śmiercionośne skutki już nie tylko ‘klasycznych’ środków poronnych (spirala; środki hromonalne, prostaglandyny, RU-486, itd.), lecz również tych dotąd uważanych za o wiele bardziej ‘niewinnych’, jak prezerwatywa oraz chemia rzekomo ‘tylko’ plemnikobójcza (globulki, gąbki, spray'e, maści itd.).

Jeden raz więcej potwierdza się słuszność ściśle w parze z sobą idących dwóch Bożych Przykazań: V-go (Nie zabijaj) i VI-go (Nie cudzołóż). Nie na darmo wiąże Bóg już w raju życie i śmierć oraz dobro i zło.
– Jednocześnie zaś Bóg przenigdy nie wymusza na mężczyźnie i kobiecie zachowania nagląco przez Siebie człowiekowi proponowanych swoich Przykazań. Bóg jedynie bardzo poważnie prosi, a nawet wręcz nakazuje ich przestrzeganie, ukazując zarazem dramatyczne konsekwencje wyboru przeciw Bożej prośbie-propozycji:

„Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania. Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, śmiercią umrzesz(Rdz 16n).

W tym samym duchu wypowiada się wielokrotnie przez nas cytowany Apostoł Narodów:

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie – wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,23).

Kwiatek (4 kB)

3. Prezerwatywa: złudna ‘skuteczność’ tego również poronnego środka


Odrębnie wypada wrócić jeszcze raz, chociaż z innego punktu widzenia, do problematyki związanej z użyciem popularnego środka przeciw-rodzicielskiego, jakim jest prezerwatywa. W pełni aktualne jest to, co dopiero co powiedziano o również z prezerwatywą związanym działaniu poronnym. Dzieje się to w następstwie chemii plemnikobójczej, jaką ona jest wyściełana od wewnętrz.

Tym samym bezpodstawne są niekiedy głośno się odzywające zarzuty, protesty i pytania w związku z tym, co uwydatnione zostało na szeregu miejscach również niniejszej strony internetowej: iż użycie prezerwatywy wiąże się ściśle ze – z cyklu na cykl zaciąganą poczytalnością za zabójstwo potencjalnie Poczętego Człowieka, chociażby nawet do poczęcia w danym cyklu nie doszło. Celem użytego tego środka pozostaje niezmiennie to jedno: Dziecka ma nie być! Konsekwentnie zaś – samo już sięgnięcie po środek, który potencjalnie może doprowadzić do zgładzenia Życia, poczytuje się w oczach Bożych jako gotowość pełnej akceptacji wszystkich jego konsekwencji.



Warto jednak zastanowić się ponadto nad szeregiem jeszcze innych aspektów tego rozpowszechnionego środka przeciw-rodzicielskiego. Tym bardziej, że w skali światowej zaznacza się niezwykle silny nacisk na jego tym szersze upowszechnienie – na przekór badaniom naukowym, wynikom prac wychowawczych oraz aspektom sumienia, które w przypadku użycia prezerwatywy doznaje głębokiego poranienia przez oddawanie się w niewolę nie miłości, lecz pożądliwości.


a. Nadzieje pokładane w prezerwatywie

Prezerwatywa, znana też pod nazwą ‘kondom’, to jeden ze środków zapobiegania poczęciu albo i ciąży, mających za sobą wielowiekową tradycję. Obecne prezerwatywy produkowane są najczęściej z lateksu, powstającego w procesie wytwarzania kauczuku syntetycznego, ewentualnie z poliuretanu uzyskiwanego w procesie polimeryzacji.

Przez długi czas prezerwatywę niemal całkiem dyskredytowano. Przyczyną tego był znaczny wskaźnik jej zawodności. Dopiero pandemiczne rozprzestrzenienie się choroby AIDS (Acquired Immuno-Deficiency Syndrome: zespół nabytych niedoborów immunologicznych), spowodowanej retrowirusem HIV (Human Immunodeficiency Virus: jego genom zawiera nie DNA, lecz RNA) sprawiło, że prezerwatywa wróciła ponownie do ‘łask’. Stało się to możliwe dzięki zastosowanej udoskonalonej technologii jej produkcji.
– Zdawało się, że prezerwatywa stanie się idealnym środkiem zdolnym powstrzymać śmiercionośny posiew wirusa HIV – bardziej nawet niż jej użycie jako środka ‘zabezpieczającego’ przed ciążą. Agencje narodowe i międzynarodowe zaczęły organizować szeroko zakrojone kampanie na rzecz powszechnego dostępu do prezerwatywy – nierzadko przy użyciu silnych nacisków politycznych i gospodarczych. Chodziło z jednej strony o międzynarodowe programy dla zahamowanie przyrostu naturalnego ludności, a z drugiej o wzniesienie skutecznej bariery dla dalszego groźnego rozprzestrzeniania się AIDS.
– Jak zwykle w takich przypadkach, produkcja z kolei prezerwatyw jest finansowana w zasadniczej mierze z pieniędzy podatników, którym nie daje się żadnego wglądu w to, na co podatki publiczne zostają przeznaczane.


b. Programy edukacji seksualnej

Przystąpiono do powszechnego wdrażania programów edukacji seksualnej. Niemal we wszystkich państwach zaczęto ją narzucać dzieciom szkolnym od ich najwcześniejszych lat, mimo iż dzieci te psychicznie są nie przygotowane do tego rodzaju tematyki. Powoduje to u nich nierzadko bezpowrotne zniszczenie wyciszonej jeszcze sfery seksualnej dziecka na tym etapie jego rozwoju oraz niewybaczalne burzenie naturalnego odczucia wstydliwości. Dzieciom wtłacza się siłowo wyobrażenia o życiu seksualnym, do którego psychicznie długo jeszcze nie dorastają. Wtłaczane im wiadomości o życiu seksualnym ponad wątpliwość będą odtąd zakłócały ich wewnętrzny pokój. Odpowiedzialność za te niepowetowane krzywdy wyrządzane moralnie bezbronnemu życiu Młodego Człowieka ponoszą w pierwszym rzędzie ministerstwa oświaty. Łamią one z zasady bezwzględnie pierwotne prawa małżonków-rodziców do wychowania dziecka zgodnie z przyjmowanymi przez nich poglądami religijnymi i akceptowanym pionem etycznym (zob. Karta Praw Rodziny – w: FC 46). Są państwa, gdzie zarząd szkół karze rodziców zwalniających dzieci z lekcji ‘edukacji seksualnej’ wysokimi grzywnami, a nawet pozbawieniem wolności.

Kolejną ofiarą wspomnianych programów staje się młodzież dorastająca oraz pokolenie osób już dorosłych. W następstwie odgórnie przyjętych odnośnych wskazań wdraża się młodzież w edukację seksualną typu ‘bezpiecznego seksu’, nastawionego na uaktywnianie sfery genitalnej według kryterium maksimum przyjemności seksualnej – z przyjętym zasadniczym zastrzeżeniem: wyeliminowania za wszelką cenę poczęcia, przy czym w razie mimo wszystko zaistniałego poczęcia zachęca się i umożliwia przeprowadzenie zabicia Dziecka, często bez potrzeby konsultowania tej brzemiennej decyzji z rodzicami.

Nadzieje, jakie wiązano ze wspomnianymi programami poprzez powszechne udostępnienie lub wręcz masowe darmowe rozdawanie prezerwatyw okazują się systematycznie jako osiągnięcia złudne. Odnośne kampanie na szczeblu narodowym i międzynarodowym przyczyniły się jedynie do tym większego wzrostu ciąży poza-małżeńskich. Systematycznie zwiększają się w konsekwencji zastępy matek wychowujących dziecko samotnie. Równolegle zaznaczał się wzrost przerywań ciąży u dziewcząt ledwo wyrastających z dzieciństwa. Z kolei zaś prezerwatywa nie tylko nie zahamowała rozprzestrzeniania się epidemii AIDS i chorób przekazywanych drogą płciową, lecz przeciwnie: stała się czynnikiem tym większej eksplozji tych pandemii – wraz z nieobliczalnym żniwem śmierci wskutek zakażenia wirusem HIV.


c. W obliczu ekspertyz naukowych

Skorzystamy z wdzięcznością z przeglądowego opracowania zagadnienia Seksu Bezpiecznego poprzez upowszechnianie prezerwatywy, jakie 1.XII.2003 r. zaprezentował kard. Alfonso López Trujillo, ówczesny Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny. W swym artykule przedstawia kard. Trujillo wyniki ekspertyz naukowych przeprowadzonych na zlecenie WHO i innych struktur badawczych nad skutecznością prezerwatywy i efektami programów związanych z jej stosowaniem. Artykuł jest odpowiedzią na całkowicie zniekształconą emisję skądinąd szanowanej stacji BBC, w której jego przeszło godzinna konferencja z pytaniami i odpowiedziami na temat Rodziny, jaką wygłosił w przededniu jubileuszu 25 lat Pontyfikatu Jana Pawła II (konferencja: 12.X.2003), została zaledwie wspomniana. Stacja BBC wspomniała mianowicie o jego wystąpieniu w audycji pod tendencyjnym tytułem „Seks a Stolica Święta”. Przytoczono jedynie trzy skierowane do niego pytania, na które BBC przeznaczyło po niecałe pół minuty.
– Sam w sobie wspomniany referat jest łatwo dostępny w 4 wersjach językowych na Watykańskiej stronie internetowej (zob.: Family values versus Safe Sex [Wartości Rodziny a Seks Bezpieczny]; duży artykuł; zmień ewentualnie końcowe: ‘_en.html’ – na inne wersje językowe: francuską-włoską-hiszpańską: _fr.html, _it.html, _sp.html). Poniżej zrelacjonowane dane można zweryfikować poprzez wskazane tu odnośniki naukowe omawianego artykułu.

Eksperci potwierdzili, że prezerwatywa zdolna jest ustrzec przed ciążą przy ściśle przepisowym użyciu w ok. 3% przypadków na 12 miesięcy. Większość użytkowników używa jednak prezerwatywy ‘typowo’, tj. w sposób bardzo niewłaściwy: niedbale i w porywie roznamiętnienia. Wskaźnik jej zawodności może wtedy wynosić 10-14%. Według formuły Pearla wynosi wskaźnik zawodności prezerwatywy 15% (dane z VI.2000, zob. a.cyt., przyp. 40, 41 i 42).
– Nie bierzemy w tej chwili pod uwagę dodatkowego problemu, jaki stwarzają prezerwatywy wyściełane środkami plemnikobójczymi. Ponieważ uszkadzają one zarówno plemniki, jak i komórkę jajową gdy się w sam raz pojawi, może nie ujawnić się rozwój ciąży ze względu na poronny efekt tak wtedy użytej prezerwatywy. Pozostaje oczywiście niezbywalna odpowiedzialność w oczach Bożych i ludzkich za życie ewentualnie poczętego – i zabitego Człowieka (zob. do tego wyż.: Poronne działanie wszelkiej chemii plemnikobójczej).

Jeśli pomimo zdawać by się mogło doskonałego tworzywa prezerwatywy w dużym odsetku przypadków dochodzi do poczęcia i ciąży, cóż dopiero powiedzieć o złudnej ‘ochronie’ prezerwatywy przed organizmami nieporównanie mniejszymi aniżeli plemnik (główka plemnika: 2 µm; z witką ok 48 µm). Jak wspomniano, wskaźnik zawodności prezerwatywy według formuły Pearla wynosi 15%. Dotyczy to jedynie 5-8 dni możliwości poczęcia w rozwoju danego cyklu. W tej sytuacji powstaje natychmiast pytanie, o ileż większa musi być możliwość infekcji wirusem HIV oraz chorób przenoszonych drogą płciową, skoro możliwość ta pojawia się jednakowo każdego dnia cyklu, a nie tylko w dniach możliwości poczęcia u danej kobiety.

Badania na przestrzeni lat 80 aż po rok 2005, podjęte przy użyciu mikroskopu elektronowego nad przenikliwością lateksu prezerwatyw dla mikroorganizmów wykazały, że pokładana w nich ufność jest zwodnicza. Wirus AIDS jest ok. 25 x mniejszy od główki komórki plemnika, 450 x mniejszy od długości całego plemnika, a 60 x mniejszy od bakterii kiły (a.c., przyp. 20).
– Kliniczne ekspertyzy laboratoryjne nad tysiącami najbardziej popularnych czterech rodzajów prezerwatywy, podjęte na zlecenie UCLA, opublikowane w r. 1991 wykazały, że zawodziła przeciętnie jedna prezerwatywa na 200 sztuk, przepuszczając czy to wodę, czy pękając przy badaniu pod kątem wytrzymałości na ciśnienie, czy też przepuszczając cząstki wielkości wirusa AIDS (a.c., przyp. 23).
– Inne badania wykazały w następnym roku (1992) przenikanie cząstek wielkości wirusa HIV w komercjalnych prezerwatywach w niemal 1/3 przypadków w warunkach symulowanego stosunku.
– W r. 1994 podobne ekspertyzy ujawniły zawodność różnego rodzaju prezerwatyw w 1-30% przypadków.
– W r. 1997 wykazano przepuszczalność lateksu prezerwatyw w 2,6% przypadków, podczas gdy równolegle przeprowadzone inne testy mogły poświadczyć brak defektu w lateksie prezerwatyw ‘Trojan’ tylko w ok. 30% sztuk bieżącej serii produkcyjnej (a.c. przyp.24).
– Według sprawozdania WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) z 2003 r., w pełni ścisłe i poprawne użycie prezerwatyw redukuje ryzyko zakażenia wirusem HIV w ok. 90% (a.c. przyp. 25). Nigdy jednak nie wiadomo, czy prezerwatywa nie pęknie, względnie się nie zsunie.
– Stwierdzenie zaś dotyczące ok. 15%-go marginesu ‘błędu’ równa się potencjalnemu zagrożeniu życia samego użytkownika. Nic dziwnego, że Dr Helena Singer-Kaplan z Cornell University w Nowym Jorku napisała, iż ci którzy ufność swą pokładają w prezerwatywie, „flirtują ze śmiercią” (a.c. przyp.18).


d. Sesja Naukowa 2000

Wobec tych niepodważalnych danych zorganizowana została w czerwcu 2000 r. specjalna Sesja Naukowa (Workshop) przez cztery agencje rządowe USA, odpowiedzialne za badania nad przydatnością prezerwatyw lateksowych, zalecanych dla prewencji HIV oraz chorób przekazywanych drogą kontaktów seksualnych. Uczestnicy Studium prześledzili łącznie ok. 180 prac naukowych na ten temat. Narzucił się wniosek, że prezerwatywa zmniejsza ryzyko zachorowania na HIV w 85% przypadków, podczas gdy pozostałe 15% to realne zagrożenie zakażenia wirusem (a.c. przyp. 29).
– Poddano lateks prezerwatywy kolejny raz testom pod kątem przenikliwości na bakterie wiodące do chorób wenerycznych. Analizy doprowadziły do wniosku: „Prezerwatywa w ogóle nie redukuje ryzyka przeniesienia chorób przekazywanych drogą płciową, lub redukuje je tylko w pewnej mierze, względnie brak wystarczających danych dla potwierdzenia, jakoby miała zmniejszać to ryzyko”.
– Przedmiotem badań były zwłaszcza następujące rodzaje bakterii i wirusów: rzeżączka (gonorrhoea Neisseria), infekcja chlamydiami (chlamydia trachomatis), rzęsistek pochwowy (trichomonas vaginalis), opryszczka narządów płciowych (herpes genitalis), pałeczka wrzodu wenerycznego miękkiego (haemophilus Ducrey), krętek blady (treponema pallidum – syfilis) oraz brodawczak (human papillomavirus). Ten ostatni kojarzy się z nowotworem szyjki, który w USA zabija więcej kobiet aniżeli wirus HIV (a.c. przyp. 30, 31, 32).

Powyższe dramatyczne dane Sesji 2000 sprowokowały publiczne wystąpienie grupy reprezentującej 10.000 lekarzy. Oskarżyli oni agencję rządową CDC (Centers for Discease Control and Prevention: Ośrodki Kontroli Chorób i ich Prewencji) USA, że „ukrywa ona wyniki przeprowadzonych badań, z których wynika, iż prezerwatywy NIE chronią użytkowników przed większością chorób przekazywanych drogą płciową”. Oskarżyli również agencję CDC, że „systematycznie tai i nieodpowiedzialnie reprezentuje żywotne informacje medyczne, dotyczące nieskuteczności prezerwatywy jako środka dla zapobiegania chorobom przekazywanym drogą płciową. Ignorowanie badań klinicznych doprowadziło do wystąpienia masowej epidemii chorób przekazywanych drogą genitalną” (a.c., przyp. 33).


e. Wady produkcyjne

Niezależnie od ujawnionej 15% przepuszczalności prezerwatyw lateksowych, badania i realia na co dzień wykazały znaczny odsetek prezerwatyw fabrycznie uszkodzonych. W stanie idealnie doskonałym, tzn. gdyby powierzchnia lateksu prezerwatywy nie wykazywała żadnych wad, powinny by one w wysokim stopniu służyć ochroną przed przenikaniem cząsteczek wielkości wirusa HIV. Jednakże stan faktyczny obiegowego tworzywa lateksowego znacznie odbiega od tego ideału, a elektroniczne testowanie kolejnych serii produkcji raz po raz wykrywa pory-dziury w nieregularnej powierzchni lateksu.
– Amerykański urząd FDA nakłada na producentów obowiązek elektronicznego badania kolejnych rzutów produktu przy użyciu testu na wodę i powietrze. Jeśli test wykryje więcej niż 4 wadliwe prezerwatywy na 1000 sztuk, seria ta powinna być całkowicie wycofana (a.c., przyp. 44).
– Istotnie też, niejedna firma została na przestrzeni chociażby lat 1999-2003 zmuszona do całkowitego wycofania z obiegu całości swej produkcji (tak np. w Brazylii; zob. a.c., przyp. 45).
– Łatwo zrozumieć, że jeśli ta znikoma ilość wybiórczo testowanych wadliwych prezerwatyw zostaje puszczona w obieg, może się to wyrazić setkami i milionami wadliwych produktów – czy to zakupionych, czy otrzymywanych darmowo po całym świecie, o czym oczywiście klienci nie są informowani (a.c., przyp. 45 i 46).

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na jakość prezerwatyw, jest sposób ich przechowywania. Na stopniową degradację lateksu wpływają takie czynniki jak działanie słońca, ciepła (również organizmu, np. opakowanie noszone w kieszeni), wilgoć, ucisk, niektóre spermicydy, ozon atmosferyczny (a.c., przyp. 47), jeśli już pominąć łatwość uszkodzenia w trakcie rozpakowania, zakładania i użycia (zadraśnięcie, zetknięcie z chropowatą powierzchnią, przedatowanie, szereg środków zwilżających i poślizgowych, zsunięcie, pęknięcie; zob. a.c., przyp. 48 i 53. ).
– Urząd CDC rejestruje, że najwyżej połowa ludzi młodych aktywnych seksualnie używa prezerwatywy zgodnie ze ścisłą wielopunktową procedurą. Wiele osób działa wtedy pod wpływem instynktu i namiętności przy braku nawet minimum samokontroli. Efekt użycia prezerwatywy może być w takich warunkach równy NIE-użyciu jej w ogóle (a.c., przyp. 55 i 56).


f. Rakotwórcze właściwości prezerwatywy

Dodać należy, że przeprowadzone przez Wernera Altkofera w 2004 r. w Stuttgart (Niemcy) badania nad 32 różnymi rodzajami prezerwatyw [Urząd Chemii i Badań Weterynaryjnych w Stuttgart] wykazały, że jedynie 3 z nich były wolne od substancji Nitrosamin, odpowiedzialnych za elastyczność prezerwatywy. Nitrosaminy są substancjami rakotwórczymi. Z badań wynika, że substancje ta przenikają do organizmu poprzez błonę śluzową. Prezerwatywy wystawiono przez 1 godzinę na kontakt z roztworem potu. Eksperymenty zostały podjęte w celu zbadania, jakie cząstki przenikają do płynu. Okazało się, że przenikanie to wynosiło do ok. 660 mikrogram na 1 kg gumy. Oznacza to 66-krotne przekroczenie maksymalnej wartości dopuszczonej w produkcji smoczków dziecięcych. Niestety dotąd brak jakichkolwiek ustaleń odnośnie do norm granicznych dla prezerwatyw. Stąd też pomimo oczywistych dowodów naukowych, prezerwatywy nie prędko doczekają się wycofania z obiegu [informacja zob.: http://www.sueddeutsche.de/panorama/artikel/567/32535/ – z 28.V.2004; oraz: www.jugend-fuer-das-leben.at – informacje z: 17.XI.2006, ad 5].

Dopiero co zrelacjonowane wyniki badań ze Stuttgartu zostały mocno stonowane przez lekarza-onkologa (dr SR; jego email z 1.I.2007) po przeczytaniu wyżej podanej informacji z niniejszej strony internetowej. Pan Doktor zarzuca autorowi, iż rozpowszechnia fałszywe ‘rewelacje’. Przytacza trzy indeksowane artykuły z międzynarodowego magazynu medycznego PubMed [www.pubmed.gov = A service of the National Library of Medicine and the National Institutes of Health], dotyczące tego właśnie zagadnienia. Dwa omawiają przenoszenie drogą płciową wirusa brodawczaka, a jeden nitrosamin.
– Z badań przeprowadzonych w Washington, USA (niestety na niezbyt dużej grupie osób: niewiele ponad 70) wynikałoby, że niebezpieczeństwo przeniesienia infekcji płciowej wirusem brodawczaka przy użyciu prezerwatywy jest bardzo nikłe. Natomiast badania podejmowane w Dordrecht (Holandia) zdają się wskazywać na to, że dzięki prezerwatywie objawy choroby nowotworowej nawet się cofają (Condom use and the risk of genital human papillomavirus infection in young women [Department of Epidemiology, University of Washington, Seattle, USA.], w: The New England Journal of Medicine, 22.VI.2006 (354[25] 2645-54; zob. PMID: 16790697. – Oraz: Condom use promotes regression of cervical intraepithelial neoplasia and clearance of human papillomavirus: a randomized clinical trial [Department of Gynaecology and Obstetrics, Albert Schweitzer Hospital, Dordrecht], w: International Journal of Cancer, 20.X.2004, 112 [1] – 164; odpow. autora: nr 165; zob. PMID: 15305390).
– Trzeci z przytoczonych artykułów dotyczy badań nad nitrosaminami. Na klinice w Kiel (Niemcy) wykazano, że biorąc pod uwagę, iż kontakt z prezerwatywą trwa niewiele minut, przenikanie nitrosamin do błony śluzowej zarówno kobiety jak mężczyzny sprowadza się praktycznie do zerowych mikrogramów całkowitych nitrosamin – w przeciwieństwie do nitrosamin wchłanianych chociażby przez spożywanie produktów żywnościowych zawierających nitrosaminy, oraz przez wdychanie dymu tytoniowego (od 1000-10.000 razy więcej niż w prezerwatywie. – Zob.: Proksch E., Toxicological evaluation of nitrosamines in condoms [Klinik für Dermatologie, Venerologie und Allergologie, Universität Kiel], w: International Journal of Hygiene and Environmental Health, Nov. 2001, 204 (2-3) 103-110; zob. PMID: 11759152).



Wypada sobie uświadomić, że NIE jest zadaniem niniejszej WEB-Site rozstrzyganie dylematu, która z przytoczonych opinii jest bardziej wiążąca. Przytaczane na naszej stronie argumenty w aspekcie fizycznym i medycznym są zapewne pożyteczne i pożądane. Człowiek ma prawo do informacji m.in. odnośnie do mechanizmu działania środków przeznaczonych dla zabezpieczenia zarówno przed ciążą, jak i chorobą. Mieliśmy już jednak niejedną sposobność przekonania się, że wyniki badań właśnie w tym zakresie: bioetyki – bywają łatwo modyfikowane zależnie od celu, jaki przyświeca zespołowi podejmującemu badania. Nietrudno o to, że zysk materialny określonych firm i organizacji – nawet i międzynarodowych, staje się czynnikiem wiodącym w formułowaniu informacji przeznaczonej dla szerokiej publiczności. Tę nierzadko wprowadza się świadomie w błąd chociażby poprzez przyoblekanie właściwego stanu rzeczy w terminologię, której przeciętny obywatel nie jest w stanie należycie zrozumieć (zwraca na to uwagę m.in. Jan Paweł II w encyklice: EV 11.58).
– Z kolei zaś nie ulega wątpliwości, że człowiek chętniej otwiera się na wymagające wezwanie etyczne, gdy za nim przemawiają przekonujące argumenty rozumowe. Argumenty te odgrywają jednak z punktu widzenia zasad etycznych rolę jedynie pomocniczą: pożyteczną – ale nie nieodzowną. Nauka przecież z biegiem czasu wciąż się zmienia, natomiast „Słowo Boże trwa na wieki” (1 P 1,25; Iz 40,8).

Zasady etyczne docierają do człowieka nie tyle w drodze badań naukowych, lecz innym kanałem: z Bożego Objawienia. Ono zaś zostaje udostępniane „wszystkim ludziom dobrej woli” (FC 33) przez założony przez Odkupiciela w tym celu Kościół. Jego „Magisterium ... jest jedynym autentycznym przewodnikiem Ludu Bożego” (FC 31) w jego zdążaniu do osiągnięcia Życia – wiecznego. Zasady etyczne z istoty swej nie mogą zależeć od ich ‘demokratycznej’ (por. VSp 113) akceptacji. Zaszczepia je w ludzkim sumieniu sam Bóg. On to wzywa w nim każdą osobę do układania życia według miary godności Dziecka Bożego, zaproszonego do Życia wiecznego – w uczestnictwie w Życiu i Miłości samego Trójjedynego. Warunkiem dotarcia do portu Życia jest jednak „panowanie sobie samemu” i dobrowolne przestrzeganie Bożych Przykazań. Do ich zachowania ani Bóg, ani Kościół – nie zmusza, a jedynie nagląco prosi i nakłada ich wprowadzanie w życie jako zobowiązanie moralne. Wciąż aktualne jest Słowo-Boże-Pisane dotyczące Nowego Jeruzalem, określanego również jako Dom Ojca (J 14,2):

„A nic nieczystego do niego nie wejdzie, ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo ...” (Ap 21,27).

Oraz chociażby i to Słowo Boże, zapisane przez Apostoła Narodów:

Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą Królestwa Bożego” (1 Kor 6,9n).

Wiążąca interpretacja po linii wezwania każdego człowieka do Życia – wiecznego, zwierzona jest przez Chrystusa samemu tylko Kościołowi:

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie Chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,15n).

Można by powtórzyć na tym miejscu za Janem Pawłem II jeszcze raz to, co zostało omówione dostatecznie już w poprzednich rozważaniach:

„Teologia moralna i jej nauczanie stoją dziś niewątpliwie wobec szczególnych trudności. Skoro moralność Kościoła musi mieć wymiar normatywny, nie może sprowadzać teologii moralnej do rzędu dyscypliny wiedzy ukształtowanej wyłącznie w kontekście tak zwanych nauk o człowieku. Podczas gdy te ostatnie zajmują się moralnością jako zjawiskiem historycznym i społecznym, teologia moralna – choć musi oczywiście wykorzystywać nauki humanistyczne i przyrodnicze – to jednak nie może być podporządkowana bez reszty wynikom obserwacji naukowej lub analizy fenomenologicznej. W rzeczywistości przydatność nauk humanistycznych dla teologii moralnej należy zawsze oceniać w świetle podstawowego pytania: co jest dobrem, a co złem? Co czynić, aby osiągnąć życie wieczne?(VSp 111).

W nawiązaniu do omawianej na tym etapie naszych rozważań problematyki używania prezerwatywy – czy to jako środka przeciw-poczęciowego względnie przeciw-ciążowego, czy też dla ‘ochrony-zabezpieczenia’ przed infekcją chorobową (to samo dotyczy oczywiście wszelkich innych środków przeciw-rodzicielskich), trzeba stwierdzić z punktu widzenia wiary, że nie ma możliwości uzyskania rozgrzeszenia w Sakramencie Pojednania z grzechu używania przy stosunkach prezerwatywy, dopóki nie zostanie spełniony każdy z pięciu warunków ważnej, dobrej Spowiedzi świętej. W przypadku zaś przemilczenia tego grzechu przy wyznaniu spowiedziowym penitent z góry sam sobie blokuje dopływ Łaski Przebaczenia i Bożego Miłosierdzia. Dodatkowo dopuszcza się wtedy grzechu świętokradztwa (usiłowanie uzyskania błogosławieństwa ze strony Krwi Odkupienia, przelanej dla pojednania człowieka z Bogiem – dla swojego działania grzesznego, jeśli nie wręcz zbrodniczego: gotowości zabicia kolejnego Poczętego). Spowiedź święta jest tym samym nieważna, a penitent odchodzi od konfesjonału bez rozgrzeszenia, chociażby kapłan – nieświadom przemilczeń w wyznaniu penitenta, wypowiedział słowa rozgrzeszenia (zob. na ten temat dokładniej wyż., rozważania o Spowiedzi świętej w Cz. IV, rozdziały 3-4-5: Spis treści).


Wnioski końcowe

Przytoczone dane na temat ‘skuteczności’ prezerwatywy i jej narzucania całym społeczeństwom każą przyjąć praktyczne fiasko wszelkich kampanii na rzecz ‘bezpiecznego seksu’ przy użyciu prezerwatywy. Akcje promujące swobodę seksualną w parze z ignorowaniem wychowywania do odpowiedzialności, do czystości przedmałżeńskiej i wierności w miłości małżeńskiej otwartej na Życie – wiodą tylko do zwielokrotnienia negatywnych aspektów, związanych z bezkrytycznym uprawianiem seksu dla seksu. W obliczu ostentacyjnego deptania godności ludzkiej osoby i tajemnicy miłości, wielkości i świętości małżeństwa i rodziny, Kościół nie może nie wyrażać jednoznacznego odrzucenia prezerwatywy jako środka dla rozwiązywania zarówno kwestii planowania rodziny, jak i zapobiegania epidemii HIV i innych chorób przekazywanych drogą płciową.

Oskarżenia kierowane pod adresem Kościoła, jakoby był ‘winien śmierci milionów ludzi’ z powodu stanowczego odrzucania programów promujących prezerwatywę, nie wyłączając w stosunku do małżonków zarażonych wirusem HIV i innymi chorobami wenerycznymi, opierają się na ewidentnej nieprawdzie i są głęboko krzywdzące. Kościół nie jest instytucją samozwańczą, lecz został założony przez Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa, który w nim nieustannie nadal naucza. On to zlecił swemu Kościołowi głoszenie Prawdy Objawienia chociażby został z tego tytułu oskarżony o zdradę żywotnych interesów rozseksualizowanego społeczeństwa. Kościół stanie się wtedy tylko jeden raz więcej „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2,34; por. HV 18; EV 103), podobnie jak jego Boski Założyciel. Obowiązkiem Kościoła jest stać tym bardziej na straży godności każdej ludzkiej osoby. Ta zaś zawsze przerasta samą tylko materię i ludzkie ciało. Stąd też głosi on odważnie, a jednocześnie z miłością – powołanie mężczyzny i kobiety do Życia wiecznego. Kościół nie może przejść na trzórzliwe milczenie w obawie konsekwencji, jakie pociągnie za sobą głoszenie PRAWDY. Również w bardzo dla niego niewdzięcznych sytuacjach musi się on wzorować na wskazaniu św. Pawła – w nieugiętym zawierzeniu wciąż w nim pozostającemu Jego Boskiemu Założycielowi:

„... Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 4,2; por EV 82; VSp 30).

Przy całej nieugiętości w obliczu swej zbawczej misji i w zapatrzeniu w „Blask Prawdy” jest Kościół instytucją na wskroś humanistyczną. Jest on nieustannie wyczulony tak na wielkość, jak i nędzę wszystkiego, co się wiąże z rzeczywistością człowieka w jego całościowej wizji.
– Stąd też Kościół nie uchyla się od podjęcia odpowiedzialności za godność mężczyzny i kobiety. W imię miłości do tegoż Odkupionego ukazuje mu Kościół wielkość tajemnicy miłości, która w małżeństwie dającym początek rodzinie, znajduje swoje pełne urzeczywistnienie we wzajemnym darowaniu się sobie małżonków otwartych na Życie.

Kościół zachowuje taką postawę również wtedy, gdy trzeba mu stanąć wobec kampanii na rzecz prezerwatywy i bezpiecznego seksu i wyrazić wtedy swoje nieugięte ‘Non Possumus – Na to przystać nie możemy’.
– Jednocześnie zaś Kościół broni prawa społeczeństwa do uzyskiwania elementarnej informacji w nawiązaniu do programowo podtrzymywanej dezinformacji w kwestii prezerwatywy. W rzeczywistości bowiem ślepe zawierzenie w skuteczność prezerwatywy odnośnie do zajścia w ciążę i ochrony przed infekcjami HIV i chorobami przenoszonymi drogą płciową jest niewybaczalnym wprowadzaniem w błąd milionów ludzi. Drogą cenę za tę świadomie podtrzymywaną dezinformację zapłacą niestety nie ci, którzy programy te konstruują i je jednostkom i narodom narzucają, lecz owe miliony do ruiny moralnej i zdrowotnej doprowadzonych ludzi, traktowanych jako bezwolne króliki doświadczalne na usługach buisnessu w „wojnie silnych przeciw bezsilnym” (EV 12; oraz zob. a.c., przyp. 64).

Cokolwiek Kościół będzie podejmował z racji swej zbawczej misji, będzie działaniem ponad wątpliwość humanitarnym i humanistycznym. Kościół dobrze sobie zdaje sprawę, o jaką tu chodzi stawkę: strzeżenia godności mężczyzny i kobiety oraz ich miłości w monogamicznym, wiernym, nierozwiązalnym małżeństwie, z którego w naturalny sposób wywodzi się rodzina.

Programy ‘bezpiecznego seksu’ poprzez prezerwatywę oparte są na jawnym kłamstwie. Ich wyjściowym założeniem jest wpajanie szczególnie młodym ludziom błędnego poczucia bezpieczeństwa, które niebawem przekształca się w pułapkę, z której już nie ma wyjścia. Głosząc swoje stanowcze ‘Nie’, Kościół jeden raz więcej broni prawa wolności małżeństwa i rodziny w jej rozwoju ku dobru. Jednocześnie strzeże Kościół Bożego daru płciowości, godności miłości małżeńskiej i rodzinnej, odpowiedzialności w ludzkim przekazywaniu Życia, zdrowia fizycznego i psychicznego ludzkiej osoby i jej wolności od przymusu ciała i pożądliwości.

Przeciwnie zaś, ciężkie oskarżenia ciążą na osobach i instytucjach narodowych i międzynarodowych, które w tym względzie wprowadzają świadomie w błąd miliony osób po całym świecie. Ponadto zaś instytucje te blokują dostęp do informacji zgodnej z faktycznym stanem rzeczy. Kolejnym aspektem ich niewybaczalnej winy – winy także „grzechów cudzych” jest fakt, iż instytucje te grożą państwom słabszym sankcjami ekonomicznymi w razie nie-przyjęcia tych programów, łącznie z wymuszonym doprowadzeniem do zaniżenia u siebie przyrostu demograficznego.



Nie ma się co łudzić. Stopień zawodności prezerwatywy w uchronieniu zarówno od poczęcia, jak i od AIDS i chorób przekazywanych drogą płciową, jest wciąż bardzo wysoki. Wszelkie akcje promujące prezerwatywę jako środka umożliwiającego uprawianie ‘bezpiecznego seksu’ świadczą krzycząco o braku odpowiedzialności instytucji zajmujących się ‘uświadamianiem’ narodów i społeczeństw co do sposobów ustrzeżenia się przed odnośnymi chorobami. Akcje te całkowicie rozmijają się z istotą zagadnienia (zob. Ehm-V 139).

Zainteresowani – dzieci szkolne, młodzież i dorośli, powinni nie dać się zwodzić nieprawdziwymi zapewnieniami, lecz przyjąć do wiadomości rzeczywisty stan rzeczy. Do tego zmierzają wszystkie inicjatywy podejmowane przez Kościół.

Znaczy to, że prezerwatywa w dużym stopniem prawdopodobieństwa nie spełni pokładanej w niej ‘nadziei’ uniknięcia z jej pomocą poczęcia. W tym wypadku chodzi oczywiście o współżycie z prezerwatywą w dniach płodności, gdy u kobiety pojawiają się łatwo zauważalne oznaki odtąd pojawiającej się możliwości poczęcia. Wystarczy, że prezerwatywa jest lekko uszkodzona w sposób nie zauważalny gołym okiem, lub wykazuje defekt z jakiegokolwiek innego wyżej omówionego powodu, by mogło dojść do kontaktu plemników ze zmienionym w tym czasie, zasadowym śluzem dni płodności. Plemniki mogą też nietrudno przedostać się obok, albo też prezerwatywa po prostu pęknie przy stosunku, co trudno z góry przewidzieć. Żeby męski partner stosunku nie musiał w pewnej chwili wyznać z przerażeniem:

„Kupuję każdorazowo prezerwatywy najlepszej jakości. Jednakże tym razem prezerwatywa przy stosunku ... pękła. A u mojej dziewczyny występował już śluz dni płodności. I co teraz?” (rozmowa: lato 2005 r.).

Niczym dla tego biedaka jest Bóg i grzech. Niczym fakt, że partnerkę potraktował nie po linii miłości, ale jako obiekt seksualny dla zaznania poprzez jej ciało samo-zadowolenia seksualnego. Nie boli fakt ‘rozwodu-w-samym-stosunku’, skoro i on i ona nie chcieli wcale stać się „dwoje-Jednym-ciałem”. Ci dwoje przecież chcieli stosunku, tzn. seksu, a w żadnym wypadku nie zdążali do zjednoczenia. A Bóg daje w małżonkom – nie komukolwiek innemu, właśnie możność podejmowania zjednoczenia małżeńskiego, a nie – stosunku jako ‘seksu-dla-seksu’ ...!
– W przytoczonej wypowiedzi tego mężczyzny panikę wywołała dopiero niemal nieuchronna perspektywa poczęcia-ciąży. Tymczasem on zmierzał do wszystkiego innego, a nie do miłości otwartej na Życie. Jego ‘miłość’ w samym założeniu nie miała nic wspólnego z całkowitością daru siebie samego – ku dobru. Gdyby faktycznie ujawniło się Dziecko-w-drodze, chłopak być może nie będzie miał żadnych skrupułów, żeby zniknąć z horyzontu tej dziewczyny. Albo też ... da jej bez zmrużenia oka pieniądze, żeby ‘coś z tym fantem ... zrobiła’.

Niezależnie od tego, w przypadku zaistniałego poczęcia pomimo użytej, zdawać by się mogło nie uszkodzonej prezerwatywy, nietrudno o skłócenie tych Dwojga. Zarówno chłopiec nie żonaty, jak i seksem tylko żyjący mąż może nie być łaskaw przyjąć do wiadomości, że ciąża zaistniała pomimo ‘ochrony’ z jego strony. I że ciąża w najmniejszej mierze nie jest ‘żywym dowodem’ na ‘niewierność’ ze strony dziewczyny czy żony.
– Jeśli więc wskutek zawsze możliwego ‘zawodu prezerwatywy’ (w przypadku zaistniałego Dziecka mimo prezerwatywy) pojawiają się ‘problemy’, o ileż łatwiej może dojść przy stosunku z prezerwatywą do ‘zawodu’ w postaci nabawienia się lub przekazania choroby HIV, względnie tylu innych chorób związanych z aktywnością seksualną.

Czego jednak człowiek nie uczyni, gdy ulegnie temu, który jest Zły i „zwodzi całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9)! Człowiek zniewolony przez Złego, niestety ‘dobrze’ się czuje, gdy dobrze wie, iż się łudzi. Byle w tej chwili nie myśleć o odpowiedzialności za siebie, za dziewczynę czy chłopca i potencjalne Dziecko. Człowiekowi chwilowo ‘dobrze’ jest w tym złudnym uspokojeniu, że prezerwatywa przecież ‘w jakiejś mierze’ pozwala wyżyć się seksualnie bez ‘skutków ubocznych ...’ podejmowanych stosunków: ‘skutku=Dziecka’.

Jeśliby zaś mimo wszystko nastąpiło poczęcie, ‘winna’ temu będzie oczywiście dziewczyna-kobieta, a nie ON – mężczyzna ... !
– I przede wszystkim: byle tylko dać sobie spokój z tym Nie-dobrym Bogiem! Oraz z tym niezmiennie o godność miłości upominającym się ... ‘nie-życiowym’ Kościołem!

Niezależnie od wszelkie argumentacji ‘naukowej’, której wielu i tak do wiadomości przyjąć nie chce (oczywiście: istnienie prawdy bytu nie zależy od jej myślowego przyjęcia czy nie-przyjęcia), przytaczając coraz inne argumenty ‘za stosowaniem’ prezerwatywy mimo wszystko, powinien sobie uświadomić każdy, kto ma zamiar kontynuować uprawianie stosunków poprzez prezerwatywę (podobnie jak i jakiegokolwiek innego sposobu zapobiegania czy to poczęciu, czy ciąży), że w takim przypadku nie ma dla niego rozgrzeszenia! O konieczności podjęcia przed Spowiedzią świętą decyzji nie-popełniania więcej grzechu śmiertelnego mówiliśmy już, i będziemy jeszcze niejednokrotnie wracali do tego wątku w następnych częściach niniejszej strony internetowej (zwł. w Cz. IV, rozdz. 3-4). Gdyby ktoś wciąż obstawał ‘za’ prezerwatywą (względnie: stosunkiem przerywanym itd. itp.), zamykałby sobie świadomie i dobrowolnie drogę do Życia – wiecznego. Wybór jest wtedy jednoznaczny. Zatajenie zaś grzechu stosowania prezerwatywy sprawia, że Spowiedź święta będzie z góry świętokradzka i nieważna. Chociażby się tak działo całymi latami – przy regularnym spowiadaniu się i równie regularnym nie-spowiadaniu się z grzechów popełnianych przy współżyciu.

Zaiste, nie ‘Kościół’ potępia człowieka! I nie Bóg potępia. Sam poszczególny człowiek ustawia się w tej kolejce, która poprowadzi go tam, dokąd sam osobiście dojść chce: do zbawienia – czy do potępienia wiecznego. Bóg na człowieku zmiany jego fatalnej decyzji ponad wątpliwością nie wymusza. Bóg jedynie w momencie, gdy człowiek przekracza próg wieczności będąc w stanie nigdy nie odpuszczonych grzechów, jego tak przez siebie podjęty wybór – jedynie zatwierdza: jako przez tego określonego człowieka dokonany wybór ... na zawsze.

Kwiatek (4 kB)

4. Działania PRZECIW-rodzicielskie stosowane PO stosunku

Z działań przeciw-rodzicielskich stosowanych po stosunku należy jeszcze raz przypomnieć stanowisko Kościoła wobec środków hormonalnych, w tym wypadku w postaci ‘pigułki-po’ stosunku [pill-after]. Zarówno tabletka hormonalna do użycia po stosunku, jak z kolei zastrzyk ‘na wywołanie’ [miesiączki], są w samym założeniu środkami poronnymi. Tym samym wiążą się one zawsze z odpowiedzialnością za potencjalne zabójstwo człowieka. Chociażby zaś się okazało, że w danym wypadku z całą pewnością nie doszło do poczęcia, samo w sobie sięgnięcie czy to po pigułkę ‘PO’ stosunku, czy też po zastrzyk ‘na wywołanie’, względnie stosowanie szczepionki ‘przeciw Dziecku’ [anti-Baby: Anti-hCG] – jest zgodnie z zamierzeniem osób działających zawsze z góry wyrażoną zgodą na wszelkie ich konsekwencje, włącznie z mordem dokonanym na niewinnym Dziecku. Poczytalność w obliczu Boga wiąże się zarówno z czynem, jak i z intencją osoby działającej.


Ludowe sposoby doprowadzenia do poronienia

Wspomnieć też należy o ‘ludowych’ sposobach pozbywania się poczętego dziecka, jak: kąpiel w gorącej wodzie w celu wywołania krwawienia; skakanie z pewnej wysokości, by doprowadzić do poronienia; podejmowanie w takim samym celu wysiłków zrywnych, stosowanie ługu dla wywołania poronienia, narzędzia dla przebicia łożyska, itp. Poczytalność w sumieniu wiąże się z intencją podjętego działania przeciw-rodzicielskiego, o oczywiście z użyciem samego w sobie czynu.
Gdyby się okazało, że rozwijająca się ciąża zostaje w ten sposób gwałtownie zakończona – przez umyślne wywołanie poronienia, osoba działająca zaciąga ekskomunikę z tytułu przerywania ciąży (KPK, kan. 1398).


Irygacja

Do podgrupy działań przeciw-rodzicielskich stosowanych po współżyciu należy też irygacja: wypłukiwanie nasienia z pochwy.
Zabieg ten jest z jednej strony absolutnie NIE-skuteczny. Jeśli mianowicie współżycie przypada na dzień niepłodności, plemniki i tak nie są zdolne wędrować dalej: wszystkie giną w ciągu jednej godziny po stosunku w kwaśnym środowisku pochwy, atakowane przez komórki obronne obecne w dużych ilościach w śluzie typu ‘G’.
Jeśli zaś współżycie przypada na dzień ze śluzem dni płodności, przynajmniej część plemników znajduje się w macicy, a nawet już w jajowodach – w parę minut po stosunku. Zatem zabieg irygacji byłby i w tym wypadku z góry chybiony: niepotrzebny i nieskuteczny, szkodliwy dla zdrowia, a w czynie i intencji – grzeszny.

Wypada zresztą w ogóle przestrzec przed pochopną irygacją. Zabieg ten wiąże się zawsze z ryzykiem, gdyż spłukuje barierę ochronną przeciwbakteryjną: florę pochwy (pałeczki Döderleina). Stąd też również przy podmywaniu należy nie naruszać wnętrza pochwy, a ograniczyć higienę do samych tylko zewnętrznych części narządów płciowych.


Kwiatek (4 kB)

PODSUMOWANIE

Kwiatek (4 kB)

Wypada zastanowić się nad bilansem stosowanych środków przeciw-rodzicielskich, jaki jawi się po przyjrzeniu się mechanizmom ich działania od samej już tylko strony biochemicznej i ściśle zdrowotnej. W bilansie tym mamy w tej chwili na myśli przede wszystkim nowoczesną chemiczną technologię zapobiegania CIĄŻY. Pomijamy zatem w tej chwili bardziej tradycyjne, ‘domowe’ sposoby unikania poczęcia.

Narzuca się przede wszystkim niezwykle ostro wniosek, że współczesna technika przestała produkować środki zapobiegania poczęciu (tj. anty-koncepcję), a natomiast zmierza zdecydowanie w kierunku wynajdywania coraz bardziej wyrafinowanych środków wprost niszczących poczęte Życie: w sposób nie narzucający się uwadze, ale tym bardziej skuteczny.

Stwierdzenie to każe jednak tym bardziej postawić sobie parę zasadniczych pytań, dotyczących samego w ogóle sensu Życia ludzkiego na świecie. W imię wyżycia się w wymiarze seksualnym, człowiek walczy w sposób nieukrywany przeciw człowiekowi, począwszy od jego ledwo dopiero kiełkującego Życia. ‘Bliźni’ zostaje w sposób coraz bardziej wyrafinowany zgładzony przez tych naj-bardziej Bliskich: matkę, ojca, ‘zdrowie’ przynoszącego lekarza, by przez jego krew zapewnić owym siłą dysponującym Bliźnim – ‘należnej’ im ... (ANTY)-miłości.
– Dzieje się to bądź na etapie najwcześniejszego zawiązywania się Zycia, tzn. w pierwszym tygodniu od jego poczęcia (wszystkie środki hormonalne: tabletki-pigułki; oraz spirala), bądź paru najpierwszych tygodni jego życia (RU 486), bądź wreszcie w postaci nadal szeroko po całym świecie praktykowanego brutalnego chirurgicznego przerywania ciąży, w niektórych krajach ‘dozwolonego’ do etapu niemal już porodowego.

Gdybyśmy zawęzili uwagę w tej chwili do samego tylko chemicznego biznesu zapobiegania ciąży ostatnich paru dziesięcioleci, czyli do produkcji coraz innych tabletek-pigułek, określanych w Ameryce (i gdzie indziej) jako ‘Anti-Baby-Pill’ (pigułka przeciw zagrożeniu z powodu Dziecka), i gdybyśmy z kolei pominęli już problem systematycznie dokonywanego Holokaustu Nie-urodzonych Dzieci, a skupili uwagę na samych jedynie skutkach ubocznych owej chemii dla stosujących ją kobiet, trzeba stwierdzić z przerażeniem to, co w skali światowej doczekało się już wielorakiego sformułowania słownego, gdy do głosu dochodził któryś przedstawiciel rzetelnej wiedzy, który pragnął dochować wierności nadal w pełni aktualnej przysiędze Hipokratesa i wyrażał swoje myśli w nawiązaniu do zaistniałej sytuacji z punktu widzenia ściśle medycznego:

NIGDY jeszcze nie podawano tak silnie działających produktów farmaceutycznych, obciążonych tyloma ‘niewiadomymi’, ludziom zdrowym – bez wskazań medycznych.
NIGDY jeszcze nie pozostawiano w obiegu handlowym tak długo produktu farmaceutycznego po POZNANIU tak wielu i tak poważnych jego skutków ubocznych, jak to się dzieje w przypadku kontracepcji doustnej.
NIGDY jeszcze produkt farmaceutyczny przemysłu chemicznego nie przynosił tak dużych pieniędzy, jak hormonalne środki zapobiegania ciąży”

(Ehm-V 236; tak w USA określana jest ‘PIGUŁKA’: jako „biggest money-maker of pharmaceutics’; zob. tamże)

Stwierdzenie to domaga się ważnego doprecyzowania:

„Ilekroć jednak pojawia się jakaś jedna czy druga publikacja naukowa, opisująca zagrożenia powodowane tabletką, ukazują się w następnym miesiącu niezwłocznie inne prace, uzasadniające jednak coś dokładnie przeciwnego. Żeby tylko zneutralizować ‘niebezpieczne’, zmianę stanowiska i zawężenia dochodów pociągające następstwa tego – dla przemysłu farmaceutycznego” (wypowiedź H. JOEYEUX o sytuacji z 1989 r.; zob. tamże: Ehm-V 236).

Oto obnażone oblicze „Cywilizacji Śmierci”. Jej nigdy nie będzie chodziło o szacunek dla Życia, ani o jakiekolwiek dobro ludzkiej osoby. Jej celem jest zdobycie za wszelką cenę – chociażby ‘po trupach Ofiar wielokrotnie mnożonego Holokaustu’ Nie-urodzonych Małych Dzieci, a z kolei już ‘Nie-produktywnych’ osób Starszych – zysków pieniężnych. A także o nie obciążone żadnym ‘niepożądanym potomstwem’ – ilościowe i jakościowe szałowe wykorzystanie wszelkich możliwości, jakich dostarczyć może wyzbyty z jakiejkolwiek odpowiedzialności „sex über alles”.



Partnerzy decydujący się na sięganie po tabletkę powinni sobie zadać pytanie: jak długo taka sytuacja będzie się utrzymywała? Pomijając aspekt religijny (grzech) i humanitarny (działanie poronne tak tabletki, jak i spirali), można by pomyśleć o stosowaniu jakiegoś ‘lekarstwa’ [tu nie wchodzi w grę ‘leczenie’, lecz zamierzone zakłócenie prawidłowo działających funkcji ustrojowych] przez parę miesięcy. Jednakże stosowanie preparatu non-stop przez 2, 3, 10, i przez ile jeszcze dalszych lat? – staje się głośnym biciem na alarm i pukaniem – jeśli już NIE do zepsutej WOLI, to do resztek ludzkiego rozumu: „Ratuj się z tonącego okrętu! Nie tędy droga” !

Mimo rozmachu na kłamstwie budującej propagandy od ‘biznesu śmierci’ budzą się w kręgach ludzi myślących samego Zachodu coraz poważniejsze alarmy w związku z dalszym stosowaniem tabletki i innych środków, wymyślonych dla skutecznego rozdzielenia miłości-Daru od miłości-Rodzicielstwa. Zaznacza się przede wszystkim odwrót od śmiercionośnej chemii w tym zakresie, a nawrót do zdawać by się mogło zarzuconych dotychczasowych, chociażby prymitywnych sposobów obezpłodniania stosunku.

Wymowne są tu odnośne statystyki. W Ameryce Północnej, „kraju w którym powstała ‘Pigułka-Anti-Baby’ (1960 r.), zaznaczył się w połowie lat 70-tych wielki odwrót od niej, utrzymujący się po dziś dzień. Sprzedaż ‘tabletki’ spadła drastycznie, szczególnie z chwilą gdy Amerykański Urząd Nadzorczy ostrzegł przed jej poważnymi skutkami ubocznymi. Obecnie już tylko co 13 kobieta między 15-45 rokiem życia, czyli ok. 8% kobiet, stosuje w USA ‘tabletkę’ jako środek planowania rodziny. Odwrotnie dzieje się natomiast w Niemczech. Tutaj niestety co trzecia kobieta między 15-45 rokiem życia, tzn. 33% kobiet, regularnie łyka ‘Pigułkę’. W skali światowej sięga po ten środek zapobiegający ciąży codziennie do 80 milionów kobiet. Ta cyfra konsumentek ‘Pigułki’ pozostaje od połowy lat 70-tych niemal nie zmieniona” (Concepte, zesz. 10/1990, str. 7; cyt. za: Ehm-V 152). Przytoczone tu stwierdzenie daje jeden raz więcej poważnie do myślenia krajom Europy: Europa ginie – na korzyść krajów Trzeciego Świata, które Dzieci się nie boją! Europa coraz bardziej przestaje się liczyć – z powodu postępującego upadku jej pionu moralnego. Tu zdają się nie przemawiać już żadne argumenty: ani medyczne, ani etyczne, ani religijne; ani życie, ani nawet śmierć ...

W obliczu trudnego do ogarnięcia zła powodowanego śmiercionośną chemią środków przeciw-rodzicielskich na stosujące ją osoby (jeśli pominąć skuteczne zabijanie Nie-urodzonych Dzieci), firmy produkujące tabletkę przechodzą na dawki zmniejszone – dla ‘zaoszczędzenia’ zdrowia kobiety, wzmagając zarazem ich działanie poronne. Prowadzi to w sposób nieunikniony do wzrostu niechcianych ciąż i zwyżki wskaźnika przerywania ciąży, szczególnie w praktyce pokątnej.

Przerażające okazuje się żniwo śmierci dzieci poczętych – i wkrótce potem bezlitośnie uśmiercanych przez ‘kochających’: się – ich matki i ojca! Zamyka się błędne koło szatańskiego młyna śmierci: grzech odejście od Boga antykoncepcja środki poronne wzrost nie zamierzonych ciąż wzrost poronień wczesnych wzrost przerywania ciąży śmierć własna i nie daj Boże: nieodwracalne przypieczętowanie odejścia od Boga w potępieniu wiecznym w chwili własnego zgonu w razie NIE-przebłagania Boga oraz owych Zabitych.

Dojmująco wyrażają się skutki stosowania środków poronnych w sferze psychiki oraz postawie moralnej. U jednych kobiet – siłą woli tłumione wyrzuty i krzyki sumienia wyzwalają odruchy agresji, tak iż kobieta czasem nie może poznać samej siebie. Inne – co często się zdarza – popadają w oziębłość wtórną. Potwierdza się porzekadło: „Nie cieszy, co jest dostępne o każdym czasie” ! I ten właśnie wzgląd, bardziej nawet niż groźne dla życia skutki uboczne, które zwykle nie dają znać o sobie natychmiast, jest wiodącym powodem odwrotu od tabletki np. w USA. Kobiety stwierdzają, że stają się nietykalne. Denerwuje to, o co walczyły. A to wiedzie do rozchodzenia się dróg (por. MB 113).

Stosowanie środków poronnych otwiera na oścież drogę niewierności małżeńskiej i uprawianiu prostytucji. Środki poronne gwarantują w zasadzie 100% pewność niezajścia w ciążę, a raczej: jej bardzo wczesnego ‘zlikwidowania’. Zdarza się oczywiście, że np. wskutek niewybrania tabletki nawet przez jeden tylko dzień dochodzi do kolejnej ciąży (MB 104n). Partnerzy stają wtedy wobec wyzwania, które domaga się z ich strony jasnej decyzji.

Częściej obserwuje się nawet po tylko krótkotrwałym stosowaniu środków poronnych niepłodność wtórną (MB 111n). Bywa ona dojmującym problemem, gdy warunki ulegną w międzyczasie zmianie i partnerzy obecnie chcieliby mieć Dziecko, a ono być może nigdy się już nie pojawi.
Innym skutkiem tabletki bywają wspomniane zmiany w kodzie genetycznym. Tabletka prowadzi stopniowo do wyrodnienia ‘rasy ludzkiej’ (MB 111n).



Wyrafinowanie środków zapobiegania ciąży w niczym nie przybliża zamierzonego celu: zaniżenia ilości poczęć – a z kolei przerywań ciąży. Im więcej antykoncepcji, tym więcej nie chcianych poczęć. Partnerzy liczą na skuteczność użytych środków, nie zważając na sygnały płodności, jakich w obfitości dostarcza obserwacja cyklu. Gdy zaś wskutek niestaranności, zapomnienia itp., dojdzie do ciąży, narzuca się wyjście ostateczne: przerywania ciąży. Wiele kobiet podejmuje decyzję na aborcję bez zmrużenia oka, biorąc na sumienie z zimną krwią – za wiedzą lub bez wiedzy partnera – Życie poczętego Człowieka. Jak chociażby ta ‘panna’, która w wieku lat 20 wymusza już 17-tą aborcję swej (sic !) kolejnej ciąży [szpital wielkomiejski – sierpień 1987 r.].

Naruszenie życia na etapie przedporodowym otwiera na oścież drogę do ogólnej zatraty szacunku dla Życia. To zaś wiedzie do zjawisk, jakich w nadmiarze dostarcza cywilizacja konsumizmu i morderczych, nie kończących się wojen: terroryzmu, tortur, eutanazji, wojen, obozów internowania i budowania krematoriów, z których z globu ziemskiego wzbija się swąd spalanego ludzkiego ‘tworzywa’. Oto bilans odejścia od tego Boga, który kochając swój Żywy Obraz: mężczyznę i kobietę, nagląco proponuje-prosi – ale nigdy nie wymusza – przestrzeganie swoich Przykazań. Odrzucenie Boga kończy się zwyrodnieniem odniesień seksualnych. A to wiedzie do wzajemnego zabijania się ludzkiego gatunku: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć...(Rz 6,23) !

Czy w tej sytuacji poddać się swoistej abulii i kapitulować, skoro wokoło roztacza się widok wszechogarniającego spustoszenia moralnego i fizycznego? Nie ulega wątpliwości, że i na tym pobojowisku Boże Słowo zdolne jest wskrzesić Nowy Lud Boży, który podąży za Tym, który jest jego Odkupicielem: jego „Drogą i Prawdą, i Życiem” (J 14,6)!

Kwiatek (3 kB)

(0,7kB)     (0,7 kB)     (0,7 kB)



C. STERYLIZACJA
Wypowiedź Kościoła
Tekst Humanae Vitae Nr 14b
Sterylizacja mężczyzn i kobiet
Skutki uboczne sterylizacji
Fot2-8. Małe dziecko śpiące na brzuszku
PRZYPIS: Sterylizacja

D. BADANIA PRENATALNE I EKSPERYMENTY NA EMBRIONACH
Ogólna ocena badań prenatalnych
Życie czy śmierć EMBRIONÓW
PRZYPIS: Badania prenatalne

E. INNE DZIAŁANIA PRZECIWRODZICIELSKIE
Tekst Humanae Vitae 14c

1. Działania PRZECIW-rodzicielskie stosowane PRZED stosunkiem
2. Działania PRZECIW-rodzicielskie stosowane w CZASIE współżycia
Fot2-9. Stopki niemowlęcia w dłoniach matki
a. Poronne działanie wszelkiej chemii plemnikobójczej
b. Dwa zamierzone cele przy uprawianiu ‘seks-miłości’
Literat.: R.Ehmann - oraz: R.Süßmuth: Empfängnisverhütung - Zapobieganie poczęciu

3. Prezerwatywa: złudna ‘skuteczność’ tego również poronnego środka
a. Nadzieje pokładane w prezerwatywie
b. Programy edukacji seksualnej
c. W obliczu ekspertyz naukowych
d. Sesja Naukowa 2000
e. Wady produkcyjne
f. Rakotwórcze właściwości prezerwatywy
Wnioski końcowe

4. Działania PRZECIW-rodzicielskie stosowane PO stosunku
Ludowe sposoby doprowadzenia do poronienia
Irygacja

PODSUMOWANIE ...
Nigdy jeszcze... – Tabela