(2.5 kB)

Spowiedź święta małżonków z grzechów
przy współżyciu małżeńskim
Aktualizacja: 18.VIII.2011

(7,6 kB)

Wyjaśnienie

Do autora zwrócono się (czerwiec 2006) o wypowiedź w związku ze spotykanymi nieprawdopodobnymi zniekształceniami nauczania Kościoła na temat konieczności wyznawania grzechów popełnianych przy współżyciu małżeńskim – jako warunku ważności Spowiedzi sakramentalnej. Gotowy odnośny tekst na ten temat (sporządzony przez redaktora pewnego czasopisma), podsunięty autorowi z prośbą o jego przeglądnięcie i ewentualne drobne poprawki, nie nadawał się nawet chociażby tylko do korekty. Tekst ten przytaczał ‘opinie’ sprzeczne z wyraźną Wolą Bożą, której autentycznym i autorytatywnym tłumaczem występującym z pieczęcią Boga-Prawdy, jest Kościół. Kościół powtarza jedynie za Boskim Mistrzem: „A jeśli chcesz osiągnąć Życie, zachowaj Przykazania ...” (Mt 19,17). Autor ułożył w końcu tekst własny, ujmujący nauczanie Kościoła w tym względzie w poniższych ‘punktach’.
– Pierwsza wersja niniejszej wypowiedzi (z 16.VI.2006) została następnie wiele razy przeredagowana. Tekst jest owocem co jakiś czas docierających szczegółowych zapytań Czytelników.
– Uzasadnienia do niniejszej pomocy spowiedziowej, zob. Linki do dokumentacji.
– Całkiem u dołu udostępniamy tekst niniejszego artykułu do wydruku w formacie WORD: Wersja tego opracowania do druku



(12 kB)

‘Spowiedź’: Sakrament Spowiedzi świętej

Spowiedź święta nie jest wizytą u psychologa-psychiatry. Jest ona jednym z Sakramentów Kościoła, ustanowionych przez Jezusa Chrystusa. Kościół nie ma ‘władzy’ nad samymi w sobie Sakramentami. Został on natomiast ustanowiony jako ich upoważniony zarządca.

Spowiedź święta sakramentalna polega na wyznaniu w obliczu Boga swych grzechów z prośbą o ich rozgrzeszenie. Kapłan, bez którego nie ma (w warunkach zwyczajnych) rozgrzeszenia, uobecnia w tej chwili sakramentalnie Osobę Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa: Odkupiciela człowieka.

Spowiedź święta jest zwróceniem się ze strony penitenta do Miłosierdzia Boga Trójjedynego z wyraźną prośbą o Boże przebaczenie popełnionych przez siebie grzechów – z powołaniem się na moc odkupieńczą Krwi Syna Bożego. Dla Chrystusa nie ma większej radości, jak gdy Mu ktoś pozwoli być swym Odkupicielem. Tenże Odkupiciel postanowił jednak, że ten jedyny zwyczajny sposób uzyskiwania rozgrzeszenia będzie się dokonywał wyłącznie za pośrednictwem Kościoła, mianowicie poprzez ustanowiony w tym celu Sakrament Pokuty-Pojednania.
– Szafarzem tego Sakramentu jest z Woli Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka – kapłan, który musi być ważnie wyświęcony i mieć pieczęć sukcesji Apostolskiej.
– Ponadto zaś musi on posiadać jurysdykcję do sprawowania Sakramentu Pojednania w danym okręgu Kościoła.


Warunki uzyskiwania odpuszczenia grzechów

Bóg nie udziela rozgrzeszenia za wszelką cenę. Osoba przystępująca do Sakramentu Pojednania-Spowiedzi musi spełnić kilka podstawowych wymagań. Warunki dobrej, ważnej Spowiedzi świętej Sakramentalnej są ustalane nie przez ‘Kościół’, lecz pochodzą z Prawa Bożego. Płyną one z samej natury tego Sakramentu.

Penitent obowiązany jest spełnić pięć wszystkim znanych warunków ważnej Spowiedzi świętej. Jednym z nich, pochodzącym z Prawa Bożego (a nie z dyspozycji Kościoła), jest pełne wyznanie grzechów ciężkich – wraz z ich okolicznościami modyfikującymi jakość grzechu podstawowego. Chodzi zatem o wyznanie ilości popełnionych grzechów (przynajmniej w sensie ich częstotliwości), wyznanie grzechu popełnionego samotnie czy z kimś drugim (byłoby to dodatkowo grzechem ‘cudzym’), wyznanie okoliczności związania ślubem małżeńskim lub innymi uroczystymi przyrzeczeniami-ślubami, np. związania celibatem kapłańskim czy profesją zakonną; oraz wyznanie innych okoliczności, które zmieniłyby grzech podstawowy w dołączające się dodatkowe grzechy, niekiedy wręcz zbrodnie.


Pięć warunków ważnej Spowiedzi świętej

Dla przypomnienia wymienimy owe pięć warunków ważnej Spowiedzi Sakramentalnej:

1. Rachunek sumienia. Trzeba stanąć wobec prawdy swego sumienia. Jest to podjęta w obliczu Jezusa Chrystusa i Ojca Niebieskiego szczera konfrontacja z wewnętrznym prawem moralnym oraz normami Ewangelii, jak je podaje Kościół święty.
2. Żal za grzechy. Chodzi o skruchę serca, równoznaczną z decyzją nie-grzeszenia z motywu miłości Boga i bliźniego.
3. Mocne postanowienie poprawy. Musi to być decyzja, a nie sama chęć. Łącznie z przemyśleniem okoliczności, które wiodą do grzechu, oraz środków dla rzeczywistego wyeliminowania grzechu.
4. Szczera, pełna Spowiedź. Do ważności Spowiedzi świętej należy wyznanie wszystkich grzechów ciężkich co do ich ilości oraz okoliczności modyfikujących ich jakość. Musi nastąpić uświadomienie sobie i wyznanie, że to „ja” osobiście zgrzeszyłem; a nie tylko, że ‘istnieje zło na świecie ...’. Z tego względu nigdy nie należy formułować wyznania bezosobowo, np. w formie: „Zdarzyło mi się opuścić Mszę św.; przeklinać się przeklinało...”. Grzech dotyczyłby czegoś anonimowego, a nie osoby penitenta: „ONO” grzeszyło; nie „JA”!
5. Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Bóg domaga się, by najpierw wyrównać krzywdy wyrządzone bliźnim, a potem dopiero i Jego poprosić o przebaczenie. Dotyczy to nie tylko krzywdy materialnej, która musi być wyrównana, lecz tym bardziej moralnej: niszczonej miłości i pokoju w małżeństwie-rodzinie, upokarzania bliźniego, itd. Jeśli nie ma innego sposobu wynagrodzenia krzywd, pozostaje zawsze ... prośba, by bliźni zechciał przebaczyć wyrządzone mu krzywdy – dla Imienia Bożego ...!

Jeśli nie będzie przeproszenia pokrzywdzonych i osoba spowiadająca się nie wypracuje w sobie woli rzeczywistego naprawienia wyrządzonych krzywd i zniewag – wraz z decyzją nie-popełniania ich więcej, bezcelowe jest wybieranie się do Spowiedzi świętej. Rozgrzeszenie jest każdorazowo sprawą niezwykle poważną. Odpuszczenie najmniejszego grzechu ‘powszedniego’ dokonuje się każdorazowo za cenę Krwi Odkupienia. W przypadku grzechu ciężkiego sumienie penitenta jest obciążone winą wieczną oraz karą wieczną. Mają one być zgładzone-unicestwione mocą Krwi Odkupienia Jezusa Chrystusa: Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Odkupiciel odpuszcza jedno i drugie łatwo i natychmiast, ale nigdy ‘za wszelką ceną’. Penitent musi najpierw spełnić wymienione warunki rozgrzeszenia.

Przyjęcie przez penitenta postawy buntu przeciw warunkom dobrej-ważnej Spowiedzi sprawiłoby, że kapłan musiałby odmówić rozgrzeszenia.
– Wola trwania w okolicznościach grzechu oznaczałaby, że penitent chciałby wymusić rozgrzeszenie jako błogosławieństwa na dalsze grzeszenie. A to jest niemożliwe. Byłoby to wystawieniem Krwi Odkupienia na kpiny i jej wydaniem prosto w ręce szatana.
– Gdyby kapłan w takiej sytuacji miał udzielić rozgrzeszenia (np. ‘litując się’ nad trudną sytuacją małżeńską itp.), dopuściłby się świętokradztwa sam przede wszystkim on, kapłan-spowiednik. Przy czym rozgrzeszenie i tak by do penitenta wówczas nie dotarło (blokada dla Łaski Uświęcającej po stronie penitenta, który by nie chciał przyjąć Bożych warunków rozgrzeszenia). Chyba żeby kapłan-spowiednik nie wiedział, iż penitent nie podejmuje żadnego postanowienia zerwania z grzechem. W takiej sytuacji świętokradztwo oraz Spowiedź nieważna obciążałyby jedynie penitenta, a nie samego kapłana-spowiednika.


Płciowość: powierzona małżonkom jedynie w zarząd

Ograniczamy się do nawiązania tutaj do samych tylko grzechów popełnianych przez małżonków przy przeżywaniu wzajemnej bliskości w sposób sprzeczny z podarowanym im w chwili ślubowania małżeńskiego Bożym upoważnieniem.
– Wszystko, co tu zostaje przypomniane, dotyczy oczywiście tym bardziej narzeczeństw oraz partnerstw, którzy wkraczają na teren płciowości – własnej, względnie kogoś drugiego: tej samej płci, lub płci przeciwnej – bez Bożego upoważnienia (VI oraz IX Przykazanie Boże).

Małżeństwo jest Sakramentem świętym. Nie jest ono instytucją zalegalizowanego uprawiania seksu-dla-seksu. Pismo święte mówi, iż Małżeństwo zawierać należy „w Panu(1 Kor 7,39). Stąd też: „We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg(Hbr 13,4). Znaczy to, że nie każde zachowanie małżeńskie jest zdatne, by je „... można przyporządkować ostatecznemu dobru i celowi, którym jest Bóg(VSp 79).


Nie seks, a zjednoczenie

Osoby żyjące w Przymierzu Małżeństwa powinny zakodować sobie głęboko w świadomości, że Bóg, który wprowadza ich w chwili wyrażania zgody małżeńskiej na teren intymności płciowej, wręcza im dar nie ‘seksu’, lecz zjednoczenia dwojga osób związanych Sakramentalną komunią miłości i życia w ich Bożym pojmowaniu. Małżonkowie to Dzieci Boże wezwane poprzez życie w doczesności do zdążania we dwoje do „Domu Ojca” – drogą właściwą ich komunii małżeńsko-rodzinnej.

Rzeczywistości tych dwóch podejść do małżeństwa: zjednoczenie dwojga osób w miłości wzajemnego uszanowania i Bojaźni Chrystusowej – a małżeństwa pojmowanego jako uprawiania dwóch zalegalizowanych seksów, nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika. Zmierzają one w dwóch wzajemnie się wykluczających kierunkach.

a) Przy uprawianiu ‘seksu’ (a nie zjednoczenia osób) znika z horyzontu osoba (własna i tego drugiego) – wbrew deklarowanym słowom o ‘miłości’. Na czoło i jako cel wysuwa się doznanie rozkoszy. Uwaga jest skoncentrowana na ‘seksie’, a nie na osobie.
– Zamierzenie to każe zwykle sięgać po coraz bardziej wyrafinowane środki dopingu, a równolegle poszukiwać dróg dla wyeliminowania perspektywy ciąży. Ta bowiem stałaby się ‘klęską’ dla uprawiania nieograniczonego ‘seksu’.

Temu celowi ma służyć ‘zabezpieczanie się’ przed ciążą. Dzieje się to poprzez sięganie po środki, których mechanizm działania pociąga z zasady (potencjalną) śmierć Poczętego. Dotyczy to m.in. użycia prezerwatywy, jednego z środków poronnych. Użyte złudne ‘zabezpieczenie’ ma jedno na celu: dziecka ma ... nie być! Osoby sięgające po nie – cel ten akceptują, chociaż równocześnie nie chcą słyszeć o tym, za jaką cenę cel ten zostaje osiągnięty. Zresztą nawet świadomość zamierzonego zabijania w ten sposób z cyklu-na-cykl dziecka-za-dzieckiem – do nich zwykle nie przemawia. Wyraźnie zamierzone jest jedno: doznanie samogwałtu (a nie miłości) poprzez ‘seks’ tego drugiego.
– Szczególnie jaskrawo ujawnia się to w przypadku stosowania prezerwatywy. ‘Ściany’ prezerwatywy nie da się ‘obalić’. Mąż mówi wtedy do żony czynem – bez słów: „Ja z twoją osobą absolutnie ‘JEDNO’ być NIE chcę. Ma być ‘seks’: mój samogwałt. Będzie on bardziej intrygujący poprzez twoje ciało”.
– Miłość osoby zostaje zadeptana na śmierć. Równocześnie ci dwoje wyrażają zgodę na ewentualne zabicie swego (potencjalnie) wtedy Poczętego; i z góry godzą się na swoją pełną odpowiedzialność wobec Boga z tego tytułu.

b) Dzieje się to w totalnej sprzeczności do Zamysłu Miłości, jaki Bóg stawia przed młodą parą w dniu ślubu-Sakramentu. Bóg wręcza wtedy nowożeńcom (a nie narzeczonym) dar m.in. aktu zjednoczenia ich dwojga osób w komunii miłości-życia.
– Jednakże nie-zastanawianie się nad mechanizmem działania użytego środka jedynie podwaja poczytalność z racji podejmowanych czynów, które są „złe w oczach Bożych”: z zasady nasycone Krwią Niewinnych. Wspomnianą nie-wiedzę cechuje w takim wypadku charakter nie-wiedzy zamierzonej. Pociąga ona jedynie wzrost poczytalności etycznej za podjęte działania.

Innymi słowy Bóg pragnie obdarować dwoje ludzi związanych przymierzem Sakramentu Małżeństwa aktem zjednoczenia ich osób, a nie dwóch ‘seksów’. Zjednoczenie winno stać się i pozostać rzeczywistym zjednoczeniem: podjętym w stanie Łaski uświęcającej przyjętego Sakramentu oraz z pełnią subtelności uszanowania w obliczu godności osobowej tego drugiego. Powinno ono oczywiście dokonywać się tylko w tym jedynym miejscu, jakie w tym celu stworzył Bóg: w pochwie (czyli nigdy np. jako zwyrodniały ‘seks oralny’ czy ‘analny’). Tylko tutaj może z pełnym pokryciem w rzeczywistości dojść do głosu „mowa ciała” (wyrażenie Jana Pawła II) uaktywnionych narządów płciowych. Ci dwoje jednoczą się wtedy z pełnym poszanowaniem zarówno dla struktury podjętego aktu, jak i jego dynamizmu. Ten zaś, tzn. rozwijające się przeżycie [‘dynamizm’ aktu] otwiera się w samym podjętym akcie każdorazowo na oścież na potencjalność rodzicielską. Bo i Bóg jest Miłością, która cała jest Życiem.

Pełne, normalne zjednoczenie małżeńskie staje się uaktywnieniem małżeństwa jako przyjętego Sakramentu: „Dwojga-Jednym-Ciałem” w Obliczu Trójjedynego. Winno ono być przeżyciem opromienionym Bożą Łaską, Bożym Pokojem i Błogosławieństwem. Powinno ono zatem być przeżyciem za każdym razem w stanie Łaski uświęcającej. Powinno ono odznaczać się pełnią subtelności i miłości bliźniego. Winno to zatem być działanie nie na zasadzie ‘szastu-prastu’, lecz zjednoczenie pełne, przedłużone – i zawsze zakończone wyrazami wdzięczności względem siebie wzajemnie, a tym bardziej Boga. On przecież jest Dawcą wszelkiego Pokoju i Radości oraz samej owej podarowanej tym dwojgu możności tak intymnego bycia z-sobą i w-sobie. Innymi słowy, celem podjętego aktu pozostaje zjednoczenie dwojga osób, a nie gorączka anonimowego zaspokajania ‘seksu-dla-seksu’, podyktowanego pożądliwością i przymusem ‘ciała’.
– Jakiekolwiek eksperymentowanie dla podjęcia zafałszowanego zjednoczenia – gdzie indziej lub w inny sposób, będzie każdorazowo sprzeczne z Bożym ładem aktu zjednoczenia, czyli ciężkim sprzeniewierzeniem się przeciw samej istocie małżeństwa jako przymierza osób oraz Sakramentu, i konsekwentnie przeciw ślubowanej miłości.

Na przypadek uzasadnionego w oczach Bożych nie-nastawiania się aktualnie na poczęcie wyposażył Bóg małżonków w stworzony przez Siebie (a nie przez ‘medycynę’) szczególny dar: biologicznego rytmu płodności. Nauczenie się go w taki sposób, by móc korzystać z niego z poczuciem pewności, staje się dla małżonków w wieku rozrodczym obowiązkiem sumienia. Wola osiągnięcia tej wiedzy staje się z zasady warunkiem przystąpienia do Sakramentu Pokuty i decyzji skutecznego wyeliminowania grzechów, jeśliby ci dwoje poczuwali się do grzechów popełnianych przy współżyciu – poprzez stosowanie środków przeciw-rodzicielskich.


Zachowania w małżeństwie będące grzechem

Oto szczegółowe warunki ważnej Spowiedzi świętej w przypadku małżonków, którzy poczuwają się do popełnienia grzechów przy przeżywaniu wzajemnej bliskości.

1. Konieczne w przypadku nie-stosowania wprawdzie środków technicznych dla zapobiegania poczęciu czy ciąży, ale mimo to podejmowanych działań przeciw-rodzicielskich, jest wyznanie stosunku przerywanego oraz wszelkich odmian form wynaturzonych.
– Do tej grupy działań należą formy zastępcze zamiast stosunku płciowego, czyli podejmowanie pettingu [1].
– Zarówno stosunek przerywany, jak petting jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim. Stąd też warunkiem uzyskania rozgrzeszenia – oprócz decyzji zerwania z grzechem, wymagane jest wyznanie ilości i jakości popełnionego grzechu.
– Grupa ta obejmuje również pewne odmiany pocałunku [2] .

2. Konieczne do ważności rozgrzeszenia jest wyznanie grzechów popełnianych ‘przeciw naturze’, tj. uprawianie namiastki stosunku podejmowanego poza pochwą – tym jedynym miejscem, jakie Stworzyciel podarował małżonkom do przeżywania aktu zjednoczenia. Chodzi m.in. o rozpropagowany wynaturzony akt odbywany w ustach, ewentualnie w innych częściach ciała. Akty takie są obiektywnie każdorazowo ciężkim znieważeniem Bożego Dzieła Stworzycielskiego oraz ślubowanej małżeńskiej miłości (zob. wyżej, pod ‘1’, przypis 1 i 2).

3. Konieczne jest pełne wyznanie w przypadku stosowania jakichkolwiek środków technicznych przeciw-rodzicielskich. Chodzi wówczas każdorazowo o grzech ciężki – a z zasady ponadto czyn zbrodniczy przeciw Życiu.

4. Stosowanie niemal wszystkich technicznych środków ‘ochrony-zapobiegania’ staje się tym samym z góry wyrażoną zgodą-akceptacją na zabicie Poczętego. Zupełnie niezależnie od tego, czy w danym cyklu dojdzie do poczęcia, czy nie. W obliczu Bożym liczy się czynem potwierdzona wewnętrzna postawa: Ma być seks (= samogwałt)! Za żadną cenę ma NIE być Dziecka!

5. Małżonkowie (i nie tylko oni) nie mogą tłumaczyć się wybiegiem, jakoby nigdy nie słyszeli, iż stosunek przerywany, petting, stosunek wynaturzony, użycie środka przeciwpoczęciowego, a tym bardziej przeciwciążowego – jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim, a w przypadku środka przeciwciążowego ponadto zbrodnią. Bóg przy takim działaniu głośno krzyczy w sumieniu (por. Rz 2,15). Każdy człowiek jest jednakowo Żywym Bożym Obrazem. Niezależnie od tego, czy o tym wie, czy nie. Bóg ze swoim Żywym Obrazem: mężczyzną i kobietą, prowadzi nieustanny dialog. Również wtedy, gdy to sumienie zostaje świadomie zagłuszane i jest zatwardziałe w złu.
– Nie-sięganie po autorytatywną informację (w razie wątpliwości co do oceny etycznej danego działania) ze względu na to, iż jest to krępujące, lub co gorsza: gdy sumienie podpowiada jasno, iż tu chodzi o grzech ciężki ewentualnie o zbrodnię, przy czym jednak głos ten zostaje świadomie wyciszany-zadeptany – sprawia, że poczytalność w oczach Bożych nie tylko nie ulega pomniejszeniu, lecz wzrasta. Chodzi wtedy o niewiedzę zamierzoną: człowiek woli nie pytać, gdyż dobrze czuje, iż musiałby się wycofać z określonego działania, z którego jednak zrezygnować nie zamierza. Zgodnie z podstawową zasadą etyki: nie wolno podejmować działania w przypadku sumienia ‘wątpliwego’ co do jakości etycznej czynu.

6. Jeśli małżonkowie pragną uzyskać Boże rozgrzeszenie przez sakramentalne pośrednictwo Kościoła, powinni do ważności Spowiedzi świętej wyznać (w przypadku użytego jakiegokolwiek środka przeciwrodzicielskiego; w przypadku bowiem stosunku przerywanego i pettingu zob. wyjaśnienie wyż. pod '1'): czy środka użył mąż – czy żona, ewentualnie czy oboje ‘zabezpieczyli się’ przed ciążą na sobie właściwy sposób. Chodzi wtedy o jakość grzechu, oraz ponadto zawsze o ‘grzech cudzy’, mianowicie o wymuszenie grzechu, względnie o skuszenie tego drugiego do grzechu.

7. Teoretycznie biorąc istnieją środki mechaniczne lub chemiczne ściśle tylko antykoncepcyjne, tzn. zapobiegające procesowi poczęcia; stosowane czy to przez mężczyznę (prezerwatywa), czy przez kobietę (różnego rodzaju błony; niektóre środki chemiczne dopochwowe).
– Niemniej nowe rzetelne badania naukowe (wyniki ich znane są już od końcowych lat 80-tych) wykazują coraz bardziej jednoznacznie, że również środki rzekomo jedynie plemnikobójcze (nimi są wyściełane prezerwatywy, błony ...) wywierają ostatecznie działanie także poronne. Jest to okoliczność, która całkowicie zmienia ocenę etyczną użytej prezerwatywy, błony dopochwowej, naszyjkowej, czy też innych chemicznych preparatów rzekomo jedynie ‘plemnikobójczych’. Zaistniałego poczęcia nikt ‘nie zobaczy’, gdyż zastosowany środek doprowadza do śmierci Małego Człowieka w ciągu 1-2 tygodnia od poczęcia. Pozostaje jednak odpowiedzialność w obliczu Boga – a oczywiście także ludzi: ci dwoje (i oczywiście wszyscy, którzy tu współdziałali: lekarz, pracownicy aptek, osoby produkujące te preparaty; ci którzy sprzedają np. prezerwatywy w kioskach; itd.) spotkają się z tymi Poczętymi w chwili przekraczania progu wieczności.

8. Wszelkie pozostałe środki przeciwrodzicielskie są środkami poronnymi. Zaliczają się tu zarówno środki mechaniczne: wkładka domaciczna (IUD, dokładniej: IUAD: intra-uterine-abortifiant-device; wkładki nowej generacji są mechaniczno-hormonalne), jak tym bardziej wszelka chemia hormonalna (tabletki-pigułki doustne, zastrzyki, preparaty podskórne, plastry itp.). Osoba działająca bierze wtedy każdorazowo na sumienie odpowiedzialność za Życie Nowego Człowieka w każdym cyklu. Niezależnie od tego, czy w danym cyklu poczęcie nastąpi, czy nie. Środki te wywierają bowiem zawsze działanie przynajmniej ‘między innymi’ poronne; wyraźnie zamierzone przez producentów. Informacje zaś reklamowe, iż chodzi tu o środek jedynie ‘hamujący-blokujący owulację’ [Ovulationshemmer] są kłamstwem reklamowym, obliczonym na zmylenie czujności potencjalnych klientów (zob. tutaj m.in. Evangelium Vitae, 11.58).
– Innymi słowy współżycie z użytym środkiem poronnym jest zawsze szukaniem seksu za cenę Krwi ludzkiej – swego ‘z miłości’ poczętego, i niebawem zgładzonego Dziecka.

9. Jest jasne, że w przypadku stosowania jakiegokolwiek środka poronnego trzeba przy Spowiedzi świętej tak przedstawić użyty środek, żeby spowiednik się zorientował, o jakiego rodzaju grzech chodzi w danym przypadku. Gdyby spowiednik nie był zanadto zorientowany co do mechanizmu działania użytego preparatu, powinien poinformować go o tym sam penitent. Spowiednik musi wiedzieć mocą Prawa Bożego, z jakiego rodzaju grzechu rozgrzesza, oraz z ilu grzechów udziela rozgrzeszenia. Stąd konieczność wyznania czasu, odkąd ci dwoje korzystają z użytego środka. Oczywiście pod warunkiem, że penitent wyraża decyzję definitywnego zaniechania owych grzechów i zbrodni, tzn. definitywnego odstawienia jakichkolwiek środków przeciw-rodzicielskich.

Penitent nie może się usprawiedliwiać swoją niewiedzą co do medycznego mechanizmu działania użytego środka. Tym bardziej nie jest usprawiedliwieniem w oczach Bożych deklaracja w rodzaju: „Wolę o tym nie wiedzieć; Nie muszę tego wiedzieć; Nie jestem lekarzem; Nie jestem zobowiązany do dokładnej wiedzy w tym względzie; Nic mnie nie obchodzi jak to się stanie, ważne żeby Dziecka nie było ...”. Wszelkie tego rodzaju wymówki świadczą z góry o złej woli i niewiedzy zawinionej, tzn. zamierzonej. Ta zaś jedynie podwaja zaciągniętą poczytalność moralną oraz winę.

10. Ponadto zaś trzeba do ważności Spowiedzi wyznać, przez jaki czas ci dwoje stosują dany środek poronny, jak to dopiero co przypomniano (§ 9). Stosowanie środka poronnego przez 1 rok równa się potencjalnemu zabójstwu 12 Poczętych (ok. 12 cyklów w ciągu 1 roku). Środek poronny stosowany przez 5 lat oznacza gotowość i poczytalność przed Bożym Obliczem za zabicie ok. 60 Poczętych (5 lat x 12 cyklów). Chociażby nawet w żadnym cyklu nie doszło do poczęcia.
– Inna rzecz, że tabletki itp. prowadzą do pozbawienia życia tego Poczętego zbyt wcześnie, by nawet matka zdążyła się zorientować, że – i czy nastąpiło poczęcie. Jeśli ciąży ‘nie widać’ (to samo dotyczy użycia prezerwatywy itd.), nie znaczy to wcale, że poczęcie w tym cyklu nie nastąpiło... Prawda ujawni się w chwili przekraczania progu wieczności. W momencie zaś samego działania, o odpowiedzialności moralnej decyduje wola grzesznika, któremu zależy na ‘skuteczności’ użytego środka – obojętne za jaką się to dzieje cenę. Ważne. żeby ciąży nie było (‘widać’).

11. Do ważności Spowiedzi świętej należy w takim przypadku decyzja natychmiastowego odstawienia tabletki-pigułki itd. (uwaga: krwawienie pojawiające się w parę dni po odstawieniu tabletki – NIE jest miesiączką! Może ono iść w parze z właśnie się odbywającą owulacją). I analogicznie: decyzja usunięcia spirali – pod koniec najbliższego periodu (taki termin ze względów ściśle medycznych: nie można podejmować zabiegów w okresie cyklu, kiedy błona śluzowa jest rozrośnięta).
– Jeżeli penitent nie decyduje się na spełnienie tego warunku, uzyskanie rozgrzeszenia staje się niemożliwe. Boża Krew Odkupienia musiałaby wówczas stać się pobłogosławieniem na dalsze przelewanie Krwi Ludzkiej. Osoba spowiadająca się chciałaby wtedy daru rozgrzeszenia, jednocześnie z góry je skuteczne blokując. Stąd też udzielenie rozgrzeszenia staje się w takim przypadku niemożliwe.

12. Piątym warunkiem ważnej Spowiedzi świętej jest zadośćuczynienie ‘Bogu i bliźnim’. Przed uzyskaniem rozgrzeszenia trzeba wyraźnie prosić swego Poczętego-Zabitego (względnie: Poczętych; chociażby zgładzonych jedynie ‘potencjalnie’) o przebaczenie. Trzeba te Dzieci przeprosić za ich zabicie i poprosić, żeby modliły się do Boga za matkę, ojca, lekarza, personel w aptekach, który te środki sprzedaje, za tych którzy je produkują, a być może nigdy z grzechów ‘cudzych’ i współpracy w grzechu cudzym się nie spowiadają, łudząc się, iż mogą spokojnie przystępować do Eucharystii ...
– Wtedy dopiero, po takiej – zapewne nie łatwej rozmowie ze swymi Zabitymi, można poprosić o przebaczenie z kolei Odkupiciela. Kapłan zapewne dopomoże w nawiązaniu takiego dialogu Przebaczenia ze swymi Zabitymi (zob.: Evangelium Vitae, 99).

13. Kolejnym warunkiem uzyskania rzeczywistego rozgrzeszenia jest w takim przypadku – w życie wprowadzona decyzja nauczenia się Bożego daru: biologicznego rytmu płodności. W taki sposób, by o Bożym rozwiązaniu swego problemu nie tylko ‘słyszeć’ i powiedzieć (np. kapłanowi): „Ja o tym dawno wiem: owocem ‘Metody’ stało się kolejne Dziecko...”, lecz by z tego Bożego daru przy układaniu swych zbliżeń móc rzeczywiście twórczo korzystać – oczywiście jeśli i na ile istnieją liczące się w oczach Bożych powody dla odłożenia poczęcia ‘na później’, niekiedy nawet na zawsze (z wyjątkiem, gdyby mimo wszystko doszło do nie planowanego poczęcia; w takim przypadku obowiązkiem sumienia jest trwać na stanowisku ochrony Życia nawet za cenę życia własnego).
– Małżonkowie nie mogą uchylać się od zadawania sobie co jakiś czas pytania: „Boże Ojcze, jakie jest oczekiwanie Twoje na TERAZ odnośnie do naszej zdolności rodzicielskiej”?


Odpowiedzialne nauczenie się rytmu płodności – a Spowiedź

14. Bóg jest zbyt ‘uczciwy’, by zmuszać kogokolwiek do poczęcia nowego Dziecka. Stworzył On mężczyznę i kobietę w taki sposób, że informuje każdorazowo z precyzją niemal do minuty, czy dziś poczęcie staje się możliwe, czy też poczęcie w dniu dzisiejszym jest z całą pewnością wykluczone. Rzeczą człowieka, czyli jednym z zadań dwojga ludzi jako małżonków pozostaje i to: Bożego Daru biologicznego rytmu płodności trzeba chcieć się nauczyć. W tym celu należy sięgać po wiedzę w tym zakresie tam, gdzie jej można zaczerpnąć bez jej zniekształceń.

Przeciętny Czytelnik, a nawet osoby po studium w Instytutach Rodziny, mogą nie zdawać sobie sprawy, jak dalece sprawy te w zdawałoby się nawet kompetentnych ośrodkach Poradnictwa mogą być manipulowane i arbitralnie przeinaczane. Dzieje się to nierzadko przy najlepszej dobrej woli zatrudnionego tam personelu. Można by jedynie podkreślić i przypomnieć, że w tak ważnych sprawach – wprowadzanie arbitralnych zmian przy wdrażaniu w określone metody, których ktoś sam nie wypracowywał i nie dokumentował, jest czymś niedopuszczalnym, jeśli nie zbrodniczym.
– W sytuacji istniejącego w tym zakresie nieprawdopodobnego zamętu nie ma innego wyjścia, jak po prostu podjąć starania sięgania po informację autentyczną i autorytatywną u samego jej źródła.

Mąż ponad wątpliwość dostosuje się do rytmu płodności małżonki, jeśli ta będzie go obdarzała poczuciem pewności w tym zakresie. Ilekroć żona sama nie wie, czy poczęcie dziś może nastąpić czy nie, dochodzi niemal w 100% do upadku ich obojga. Większa odpowiedzialność ciąży wtedy jednak na kobiecie-żonie, której np. nie chce się ‘chcieć’ – rzeczywiście się nauczyć rytmu płodności. Kobieta potrafi dla podbudowania swej wrodzonej odrazy do podejmowania obserwacji i ich notowania wymyślać niekiedy coraz inne pseudo-motywy, byle oczekiwaną decyzję odsunąć na ‘nie wiadomą przyszłość’.

Mąż powinien właśnie jako mąż służyć małżonce w takich okolicznościach prawdziwie małżeńską zachętą w tym względzie: w zrozumieniu metody naturalnej (tzn. odpowiadającej godności małżonków jako osób wezwanych do życia wiecznego), oraz w systematycznym prowadzeniu notatek z przebiegu cyklu.


„Metoda Billingsa” (MOB)

15. Autor niniejszego tekstu zaleca z całym przekonaniem i zgodnie ze swą wiedzą (międzynarodowa współpraca w tym zakresie od roku 1956), by w tym celu nauczyć się i stosować w swym małżeństwie ‘Metodę Owulacji (wg prof.) Billingsa(= MOB). Jest ona perspektywiczna, i wbrew opiniom osób, które jej dobrze nie znają, nie wymaga regularności cyklów, ani zdrowia ginekologicznego. Metoda ta przyszła do znacznej części krajów Europy wraz z jej ściśle naukową dokumentacją przez autora niniejszego tekstu.

Warunkiem korzystania z MOB jest oczywiście stosowanie jej w jej autentycznej formie – bez kombinacji z elementami czerpanymi z innych metod. W przypadku jej arbitralnego ‘ubogacania’ o elementy zaczerpnięte z innych metod należy uczciwie wyznać, że będzie wówczas chodziło już nie o ‘MOB’, lecz o metodę nową, wykombinowaną przez indywidualną, nie upoważnioną osobę. Osoba ta nie będzie w stanie przedstawić jakiejkolwiek dokumentacji naukowej dla owego, przez siebie arbitralnie utworzonego ‘zlepku metod’. Tak utworzonej ‘metody’ nie wolno oczywiście wiązać z nazwiskiem prof. John Billingsa. Uczciwość i odpowiedzialność wymaga, by wszelką ‘zmodyfikowaną metodę’ rzekomo ‘Billingsa’ – przekazywać pod inną nazwą: pod swoim nazwiskiem.

Uwagi te dotyczą m.in. przeszczepianej do Polski z USA (z Creighton University; prof. Thomas Hilgers) rzekomo ‘ulepszonej’ metody Billingsa w formie „CrMS”, wykorzystywanej dla wstępnej diagnostyki w przypadku poznawania przyczyn niepłodności małżeńskiej. Metoda prof. Hilgers'a jest w rzeczywistości całkowitym zniekształceniem i regresem w stosunku do autentycznej MOB (zob. poniżej link do kompetentnego opracowania porównawczego, napisanego przez samego prof. John Billingsa w nawiązaniu do gruntownych zniekształceń swych badań, jakich dokonał prof. Thomas Hilgers, jego były współpracownik. Zob do tego link:
http://www.woomb.org/omrrca/BOMvCrMS.pdf – „Some Clarifications Concerning NaProTECHNOLOGY and the Billings Ovulation Method. (BOM) Dr Evelyn Billings and Dr John J Billings, April, 2006)
.

A oto Informacja dla osób poszukujących nie zniekształconego wykładu o MOB, cieszącego się ponadto aprobatą Międzynarodowego Centrum Metody Billingsa:
– Otwórz niniejszą stronę internetową: http://lp33.de , przejdź do: Część I, rozdz. 1:
http://lp33.de/strona-lp33/p1_1a.htm#cp1 = „Zrozumieć Metodę Billingsa i chcieć z niej skorzystać(po czym wypada przeczytać ponadto uważnie tamże zwł. rozdz. 3: najczęściej występujące zniekształcenia instruktażu MOB).


Niekompetentne wypowiedzi na temat etyki zachowań

16. Wypowiedzi niektórych lekarzy itd. na temat etyki małżeńskiej, a nawet ściśle medycznego działania zalecanego lub przepisanego przez nich środka dla zapobiegania ciąży, mogą okazać się zdecydowanie nie-miarodajne. Zdarza się, że lekarz wprowadza małżonków w istotny błąd – zarówno z punktu widzenia etycznego, jak i medycznego. W każdym razie nikomu z lekarzy nie przysługuje władza nad którymkolwiek z Bożych Przykazań. To samo dotyczy opinii kolegów-koleżanek, którzy nagminnie ignorują Boże Przykazania, a w wypowiadaniu się o Nauczaniu Kościoła stać ich tylko na cynizm i szyderstwo.


Spowiedzi nieważne i świętokradzkie

17. Spowiedź święta staje się nieważna i świętokradzka z dwóch powodów:
a) Zatajenia grzechu ciężkiego, ewentualnie jego ważnych okoliczności, które pociągają za sobą istotnie odmienną ocenę etyczną popełnionego czynu.
b) W przypadku gdy penitent spowiada się szczerze, ale nie podejmuje decyzji nie-grzeszenia odtąd.

W takiej sytuacji rozgrzeszenie nie dociera do penitenta, chociażby spowiednik nieświadom zatajonego grzechu – wypowiedział formułę rozgrzeszenia. Dopóki wówczas penitent nie odprawi Spowiedzi świętej ‘generalnej’, tzn. obejmującej wszystkie grzechy ciężkie popełnione od czasu ostatniej ważnej Spowiedzi, wszystkie następne Spowiedzi i Komunie święte pozostają konsekwentnie nieważne i świętokradzkie.
– Penitent nie uzyskuje już ani razu rozgrzeszenia od czasu ostatniej spowiedzi świętej ważnej, a zaciąga odpowiedzialność za każdorazowe przystąpienie do kolejnej Spowiedzi świętej z góry nieważnej-świętokradzkiej, oraz za przyjmowanie Komunii świętej świętokradzko.


Wola nie-grzeszenia więcej

18. Nie ma rozgrzeszenia z grzechu ciężkiego ‘tylko na ten jeden raz’, np. z racji uroczystości, kiedy to ‘wypada’ przystąpić do Komunii św. (np. w przypadku Pierwszej Komunii świętej, pogrzebu, ślubu itp.). Decyzja nie-grzeszenia musi być podjęta przy każdej Spowiedzi świętej jako akt definitywny. Chociażby penitent był świadom swej słabości moralnej i przewidywał, że w obranej postawie być może długo nie wytrwa.

19. Przy otrzymywaniu rozgrzeszenia liczy się postawa woli w tej chwili: aktualnie dokonanego wyznania grzechów i wzbudzonej decyzji nie-grzeszenia więcej. Świadomość własnej słabości moralnej i niemal pewność co do ponownego zgrzeszenia, być może w bardzo niedalekiej przyszłości, nie przeszkadza w tym, że aktualnie wola z całą szczerością jest zdecydowana nie grzeszyć już definitywnie. Poczucie własnej nędzy moralnej w Obliczu Bożym każe jedynie prosić z tym większą żarliwością i ufnością o pomoc m.in. Niepokalanej i swego Anioła Stróża w skutecznym wytrwaniu w dobrych postanowieniach.


Sterylizacja ...

20. Poddanie się sterylizacji w tym celu, żeby już nie dochodziło do poczęcia, jest zawsze grzechem ciężkim. Zarówno gdy chodzi o mężczyznę, jak i kobietę.
– Kobiecie nie wolno – w Obliczu Bożym – wyrazić zgody na sterylizację m.in. po kolejnym rozwiązaniu przez cięcie cesarskie, chociażby warunki życia małżeńsko-rodzinnego, zdrowotne, mieszkaniowe były dramatyczne.
– Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy wskutek np. choroby nowotworowej wewnętrzne narządy płciowe muszą być usunięte. Operacja nie zostaje wtedy podjęta w celu sterylizacji kobiety, lecz dla ratowania jej zdrowia (HV 15).
– Kobieta sterylizowana (np. przez zabieg przecięcia i podwiązania jajowodów) powinna zdawać sobie sprawę, że w 3-5% przypadkach w jakiś czas potem może nastąpić ponowne poczęcie (w tylu procentach przypadków następuje ponowne udrożnienie jajowodów i łatwość poczęcia; kończy się ono zwykle ciążą jajowodową).
– U sterylizowanego mężczyzny możność poczęcia utrzymuje się nadal jeszcze przez ok. pół roku.
– Fakt poddania się tego rodzaju operacji trzeba przy Spowiedzi świętej wyznać – do jej ważności. Małżonkowie po chirurgicznej sterylizacji powinni nadal kierować się biologicznym rytmem płodności, jeśli w ich przypadku istnieją powody, liczące się w Bożej ocenie, dla odłożenia kolejnego poczęcia.


Uwagi etyczne odnośnie do pobierania gamet

21. W nawiązaniu do leczenia niepłodności małżeńskiej należy stwierdzić z punktu widzenia etycznego:
– Dawanie nasienia do badania przez samogwałt itp. jest zawsze grzechem ciężkim przeciw VI Przykazaniu. Nikt z lekarzy, nawet w najlepszym zamiarze, nie ma władzy obalenia któregokolwiek z Bożych Przykazań.
– To samo dotyczy kobiet-dziewcząt, które nierzadko dla celów komercyjnych zgadzają się na sztuczną stymulację hormonalną dla uzyskania większej ilości komórek jajowych i zarobieniu na ich oddaniu (to samo dotyczy tu i ówdzie ... młodzieńców, zarabiających na oddawaniu nasienia). Jest to czysto użytkowe traktowanie swojego ciała, które nie jest własnością człowieka – lecz Boga. Z punktu widzenia ściśle medycznego zabiegi te pociągają za sobą zwykle daleko idące, trudne do leczenia powikłania chorobowe tych kobiet.

W procesie technologii zapłodnienia sztucznego „in vitro” (w próbówce) używa się niemal z zasady nasienia, które pochodzi z różnych ‘źródeł’. Nasienie jest przechowywane w ‘Banku Nasienia’. Samym zabiegiem takiego zapłodnienia i kojarzenia gamet zajmują się często nie lekarze, lecz weterynarze. Polskie Ministerstwo Zdrowia daje w swej odpowiedzi dla takiej procedury pełne ‘zielone światło’ (7.VI.2010: Ministerstwo Zdrowia. Zob.: http://www.contrainvitro.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=198:ministerstwo-zdrowia-weterynarz-moze-zajmowac-sie-ludzmi&catid=12:newsy&Itemid=10 ). W przypadku użycia ‘cudzych’ gamet staje się ‘zabieg’ dodatkowo cudzołóstwem.
– Dla kobiety-żony procedury i techniki stosowane przy sztucznym zapłodnieniu wiążą się nie tylko z grzechami ciężkimi, lecz wielorakimi zbrodniami – zwykle wielu przy okazji zabitych Dzieci (zwykle ok. 30 kojarzonych gamet). Pracownik-technik od ‘in vitro’ musi dysponować wieloma gametami, aż wreszcie uda mu się ‘wyhodować’ jakąś zygotę: Dziecko-Człowieka, tzn. zygotę która przeżyła wielorakie krańcowo ryzykowne progi technologiczne, których pozostałe zygoty nie zdołały przeżyć. Ta dopiero zygota zostaje następnie wszczepiona w błonę śluzową macicy – w nadziei, że być może ... przeżyje i będzie się dalej pomyślnie rozwijała. Dzieje się to zatem każdorazowo poprzez zwłoki innych, uprzednio zabitych Małych Ludzi.
– Odpowiedzialność i poczytalność w oczach Boży za ‘in vitro’ dotyczy oczywiście nie tylko kobiety-żony, ale w równym stopniu jej męża, który na ten zabieg wyraża zgodę, oraz wszystkich ‘techników’ zoologicznych i medycznych, bez których udziału zabieg by się nie potoczył.

Innymi słowy z Bożego punktu widzenia nie ma możliwości uciekania się do ‘technicznego’ doprowadzenia do ciąży – wbrew, lub na przekór Bożej Drogi doczekania się Potomstwa. Zaistnienie Dziecka winno stać się owocem wyrastającym niemal ‘ubocznie’ na drodze wzajemnego oddania się sobie męża i żony jako osób, które związały się dozgonną miłością otwartą na życie.
– Niezależnie od wspomnianych zabiegów: próby doprowadzenia do sztucznego zapłodnienia, Dziecko nie może stać się ‘środkiem’ dla osiągnięcia np. samozadowolenia małżonków z faktu, iż wreszcie stali się rodzicami. Dziecko winno być „chciane dla niego samego”, jak i Bóg chce człowieka dla niego samego: „Trzeba, ażeby w to chcenie Boga włączało się ludzkie chcenie rodziców: aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca(LR 9).



Obszerniej w razie zapytań – zob. dwa najnowsze Dokumenty Stolicy Apostolskiej do tego zagadnienia:
1) Z okresu Pontyfikatu Jana Pawła II, dokument wydany przez Kongregację Wiary: „Donum Vitae: Instrukcja o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania” (22.II.1987). Zob. z naszej strony internetowej te dwa ważne dokumenty Stolicy Apostolskiej: Donum Vitae;
2) Oraz drugi dokument wydany przez tę samą Kongregację Wiary jako uaktualnienie tejże problematyki z czasu Pontyfikatu Benedykta XVI: Dignitas Personae (8.IX.2008).


Małżeństwo a przeglądanie ‘porno’

22. Ściśle ze Spowiedzią Sakramentalną małżonków w nawiązaniu do VI i IX Przykazania wiąże się przeglądanie czy to przez mężczyznę-męża, czy kobietę-żonę treści erotycznych, jeśli nie wręcz pornograficznych. Treści takie są dziś prze-obficie dostępne w coraz innych środkach masowego przekazu: telewizji, wideo, w ilustrowanych magazynach ‘porno’, w internecie, a z kolei w coraz bardziej nowoczesnych urządzeniach przenośnych jak telefon-komórkowy, iPod, iPad, itd.

Trzeba jasno stwierdzić, że na mocy Bożego Przykazania i wypowiedzi Syna Bożego Jezusa Chrystusa zapisanych w Ewangeliach (chociażby np. Mt 5,28: „... Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”) – przeglądanie treści erotyczno-pornograficznych staje się każdorazowo grzechem – obiektywnie ciężkim. Dotyczy to nie tylko dzieci i młodzieży, żądnych spraw związanych z ‘seksem’, lecz na równi osób starszych, nie wyłączając mężczyzn i kobiet żyjących w małżeństwie, a także dziadków.
– Przeglądanie ‘porno’ prowadzi też bardzo łatwo do uzależnienia, bez którego trudno komuś żyć. Człowiek taki staje się coraz mniej ... człowiekiem. Szatan niszczy godność osobową ‘na raty’, ale systematycznie, osładzając swoją destrukcyjną działalność zatrutym miłym smakiem.
– Przeglądanie obrazów ‘porno’ i erotyki kończy się z zasady podnieceniem, które niemal nieuchronnie wiedzie do samogwałtu – i głębokiego poniżenia w własnej samo-świadomości.

Warunki rozgrzeszenia z grzechu ‘porno’ są dokładnie takie same, jak w przypadku każdego innego grzechu ciężkiego. Penitent musi ukształtować w sobie decyzję stanowczego ‘nie’ odtąd – w tym z kolei zakresie życia. Spowiedź nie będzie integralna-pełna, i być może nie będzie ważna, dopóki dana osoba nie wypracuje u siebie postawy nie tylko wypowiedzianego, lecz w czyn wprowadzonego: nigdy nie kliknę ikonki, za którą kryje się porno lub erotyka. Penitent musi wypracować w sobie taką postawę. Chociażby pokusa ponownego przeglądania coraz bardziej wyrafinowanych zwyrodnień seksualnych, ukazywanych na takich stronach jako w pełni zrozumiałe, normalne wyrazy miłości, co do których Bóg i Kościół absolutnie nie ma nic do powiedzenia – była nieodparta.
– Dopóki ktoś nie dopracuje się takiej postawy, nie może powiedzieć, że szczerze odcina się od grzechu, tzn. że w ogóle prosi o rozgrzeszenie. Wszelkie niezdecydowanie w wypracowaniu nieodzownego postanowienia poprawy będzie igraniem z ważnością oczekiwanego rozgrzeszenia, a konsekwentnie: być może świętokradzkiego podejścia do Sakramentu Krwi Odkupienia.

Nikt też z mężów, lub na odmianę żadna małżonka – nie może się powołać na swą ‘oziębłość’; ani na argument, iż dopiero po uzyskaniu odpowiedniego stopnia podniecenia poprzez nasycenie się ‘porno’ ma szansę przeżycia w jakiejś mierze bliskości małżeńskiej ze współmałżonkiem. Do grzechu przeciw VI-mu Przykazaniu dołączyłby się wtedy typowy grzech podeptania ślubowanej miłości bliźniego względem tego drugiego w małżeństwie. Osoba nasycona ‘porno’ postrzegałaby wtedy osobę współmałżonka – w pełni bezhonorowo, już tylko jako (przypadkowo) żywy obiekt dla uzyskania bardziej intrygującego przeżycia samogwałtu. Byłaby to oczywiście rzeczywistość całkowicie sprzeczna z Bożym Zamysłem miłości – wzajemnego osobowego oddania tych dwojga jako ich „dwoje-JEDNYM-ciałem’, układającego się na drodze ich małżeńskiej komunii jako drogi podążania we dwoje, wraz z ich dziećmi, do „Domu Ojca”.


DOPOWIEDZENIE

23. Czyn ‘dobry’: intencja a przedmiot czynu. Przedstawione tu uwagi o grzechach popełnianych przy współżyciu wywołują u niektórych P.T. Czytelników falę oburzenia i sprzeciwu. Poza tym, Czytelnicy natrafiają na wypowiedzi innych autorów, cieszących się ‘Imprimatur’ Władzy Kościelnej. Ich pisma (książki; strony internetowe) proponują rozwiązania etyczne o wiele bardziej liberalne, aniżeli te, jakie są przedstawione na niniejszej stronie internetowej. Ich autorzy powołują się chętnie na swą specjalizację naukową uzyskaną w ramach ‘innej Szkoły Teologicznej’.

a) W związku z tym, piszący tu autor ośmiela się przypomnieć, iż wiążące w sumienie nie są opinie tej czy innej ‘Szkoły Teologicznej’, lecz wypowiedzi oficjalnego Magisterium Kościoła. Oto kilka miarodajnych fragmentów z nauczania Jana Pawła II na temat zobowiązań ciążących na teologach i ich związaniu Wyznaniem Wiary, jakie każdy wykładowca teologii musi złożyć przed objęciem urzędu na Uczelni Katolickiej:

„Dla określenia tożsamości teologii... istotne jest uznanie jej głębokiej więzi z Kościołem, z jego tajemnicą, jego życiem i misją ...” (VSp 109).
– „Nie tylko dziedzina prawd wiary, ale także nierozerwalnie z nią związana dziedzina moralności stanowi przedmiot interwencji Magisterium Kościoła, którego zadaniem ‘jest rozstrzyganie, poprzez wiążące sumienia wiernych sądy normatywne, które działania ze swej natury są zgodne z wymogami wiary i przyczyniają się do jej ukazania w życiu, które zaś są z nimi sprzeczne z powodu ich wewnętrznego zła ...” (VSp 110).
– „Teologowie moraliści mają wykładać doktrynę Kościoła i wypełniać swoją posługę tak, by dawać przykład lojalnej akceptacji – wewnętrznej i zewnętrznej – nauczania Magisterium zarówno w dziedzinie dogmatu, jak i moralności ...” (VSp 110).
– „Fakt, że niektórzy wierzący nie stosują się w swoim postępowaniu do pouczeń Magisterium lub też błędnie uważają, że są moralnie poprawne pewne działania, które ich Pasterze uznali za sprzeczne z prawem Bożym, nie może stanowić uzasadnienia dla odrzucenia prawdziwości norm moralnych nauczanych przez Kościół. Formułowanie zasad moralnych nie należy do kompetencji metod właściwych naukom szczegółowym. Nie negując wartości tych metod, ale nie zacieśniając też do nich swojej perspektywy, teologia moralna – wierna nadprzyrodzonemu zmysłowi wiary – rozpatruje przede wszystkim duchowy wymiar ludzkiego serca i jego powołanie do Boskiej miłości ...” (VSp 112).
– „Podczas gdy zgodność lub różnice opinii mogą stanowić normalny przejaw życia publicznego w systemie demokracji przedstawicielskiej, to nauka moralna z pewnością nie może zależeć od przestrzegania określonej procedury: jej treść bowiem nie jest bynajmniej ustalana według zasad i form właściwych dla rozstrzygnięć typu demokratycznego. Odmienność poglądów, wyrażana przez kontestację i polemiki w środkach masowego przekazu, jest sprzeczna z eklezjalną komunią i z prawidłową wizją hierarchicznej struktury Ludu Bożego. Sprzeciwu wobec nauczania Pasterzy nie można uznać ani za uprawniony wyraz chrześcijańskiej wolności ani różnorodności darów Ducha Świętego ...” (VSp 113).
– „... W tym dziele korzystamy wszyscy z pomocy teologów; jednakże poglądy teologiczne nie stanowią ani reguły ani normy naszego nauczania. Jego autorytet [Nauczanie Magisterium Kościoła], wsparty pomocą Ducha Świętego i osadzony w komunii cum Petro et sub Petro [wraz z Piotrem i pod Piotrem], ma źródło w naszej wierności wierze katolickiej przejętej od Apostołów. Na nas, jako Biskupach ciąży poważny obowiązek osobistego czuwania nad tym, by w naszych diecezjach nauczano ‘zdrowej nauki(1 Tm 1,10) wiary i moralności ...”.

– „... Wielką pomocą w tym dialogu [pomiędzy pasterzami i rodzinami] mogą być teologowie i znawcy problemów rodzinnych, wyjaśniając dokładnie treść Magisterium Kościoła i treść doświadczenia życia rodzinnego ...
– Dobrze jest jednak tu przypomnieć, że ustalanie bliższej i obowiązującej normy w doktrynie wiary – także w stosunku do problemów rodziny – należy do kompetencji Magisterium hierarchicznego. Wolne od niejasności stosunki pomiędzy teologami, ekspertami w dziedzinie problemów rodzinnych i Magisterium przyczyniają się w niemałym stopniu do prawidłowego rozumienia wiary i do rozwijania – w jej granicach – słusznego pluralizmu” (FC 73).

b) Kryteria uznania czynu za „dobry”
– W swej encyklice „Veritatis Splendor” określa Jan Paweł II jasno kryteria pozwalające zakwalifikować jakiś czyn jako ‘dobry’. Oto istotne słowa odnośnego fragmentu:

„... Powodem zaś, dla którego nie wystarczy dobra intencja, ale musi za nią iść prawidłowy wybór czynów, jest fakt, że ludzki czyn zależy od swego przedmiotu, to znaczy od tego, czy może on zostać skierowany ku Bogu, ku Temu, ‘który sam jest dobry’, i czy w ten sposób prowadzi osobę ku doskonałości.
– Czyn jest dobry, jeśli jego przedmiot odpowiada dobru osoby przez to, że uwzględnia dobra, które są dla niej istotne z punktu widzenia moralnego ...
– Ludzki czyn, dobry ze względu na swój przedmiot, jest zarazem przyporządkowany ostatecznemu celowi. Ten sam czyn osiąga następnie swą ostateczną i istotną doskonałość, gdy wola rzeczywiście zwraca go ku Bogu poprzez miłość ...” (VSp 78).

c) Piszący tu autor wychodzi zdecydowanie z założenia, że Bóg, który wprowadza dwoje ludzi na teren ich intymności (zawsze jedynie jako jej zarządców, a nie właścicieli) w chwili gdy wyrażają zgodę małżeńską, darowuje im zarazem możność podejmowania poprzez akt współżycia płciowego zjednoczenia swych dwojga osób. Bóg nie pozwala im natomiast uprawiać ‘seksu-dla-seksu’. Są to dwie niesprowadzalne do siebie rzeczywistości.

W przypadku zgodnie z wewnętrznym ładem podjętego aktu zjednoczenia (przy pełnym uszanowaniu jego struktury i dynamizmu), celem oraz przedmiotem działania jest dokonujące się wtedy jednoczenie osób męża i żony. Wymogiem ładu miłości jako uaktywnianego wtedy Sakramentu Małżeństwa jest działanie z pełnią subtelności i uwagą skierowaną na godność i powołanie osoby (własnej i tego drugiego) ku dobru, które będzie mogło liczyć się w życiu wiecznym. Stąd wymóg podejmowania zjednoczenia w stanie Łaski uświęcającej i w duchu „bojaźni Chrystusowej” (Ef 5,21), tzn. bezwzględnego stawiania Chrystusa na pierwszym miejscu (zob. np. Mt 10,37-40; Łk 14,26). Taki dopiero podjęty – nie ‘stosunek-kopulacja’, lecz akt rzeczywistego zjednoczenia małżeńskiego staje się godny człowieka, godny Sakramentu i wezwania tych dwojga do życia wiecznego.

W przypadku uprawiania ‘seksu’, celem podjętych działań nie jest osoba tych dwojga. Uwaga skupia się na ... seksie, zwykle z wymuszeniem na nim maksimum przeżycia. Podjęte wtedy działania – ze względu zarówno na jakość użytego ‘przedmiotu’ (np. działania przeciw-rodzicielskiego, nierzadko wynaturzonego ...) w żaden sposób nie mogą być „przyporządkowane ostatecznemu celowi”, ani tym bardziej „zwrócone ku Bogu poprzez miłość(zob. wyż.: VSp 78). ‘Intencja’ zaś partnerów zmierza wtedy nie do zjednoczenia ich obojga osób, lecz wyżycia się na seksie, tzn. przeżycia samogwałtu uatrakcyjnionego kontaktem z ‘seksem’ partnera. Osoba własna oraz tego drugiego znika z horyzontu i rozpływa się w anonimowości uwagi zawężonej już tylko do ‘seksu’.

Tutaj tkwi powód, dla którego uprawianie ‘seksu’ jest grzechem – obiektywnie zawsze ciężkim, a w przypadku sięgania po którykolwiek z środków poronnych (tak bywa najczęściej) ponadto zbrodnią z góry wyrażonej zgody na zabójstwo, chociażby tylko potencjalnie poczętego Dziecka. Uprawianie ‘seksu’ jest każdorazowo deptaniem po ślubie małżeńskiej miłości. Istotą miłości winno było być stawanie się takim obopólnym darem-osobą, który by w kontynuacji przyjętego Sakramentu wiódł do życia wiecznego.

d) Niemożliwe, żeby praktyka seksu oralnego mogła nie być całkowicie sprzeczna ze strukturą i dynamizmem aktu zjednoczenia płciowego małżonków. Celem ‘seksu oralnego’ jest doprowadzenie do przeżycia, które z kolei otwiera się na oścież na potencjalność rodzicielską. Ta zaś może być spełniona tylko w pochwie – tym jedynym miejscu, które na to przygotował Stworzyciel człowieka i małżeństwa.

e) Pocałunek ‘głęboki’... Przedstawione w niniejszym rozważaniu myśli wywołują u niektórych Czytelników krańcowe oburzenie. Wypada uznać, że pocałunek ‘głęboki’ przede wszystkim nie ma w sobie nic wspólnego z „całowaniem”. Pocałunek jest z definicji i przeznaczenia czymś zgoła innym. Zgodnie z kryteriami podanymi przez Jana Pawła II (zob. wyż.:  Czyn dobry ze względu na przedmiot) trzeba by zapytać, w jaki sposób taki właśnie czyn: już nie całowanie, ale ruchy mechaniczne podejmowane w ustach partnera, nierzadko wyraźnie pobudzające, mogłyby być podejmowane w „bojaźni Chrystusowej(Ef 5,21) oraz cieszyć się faktem, iż ten „przedmiot odpowiada dobru osoby przez to, że uwzględnia dobra, które są dla niej istotne z punktu widzenia moralnego”, a dalej, że to działanie „... ze względu na swój przedmiot, jest zarazem przyporządkowane ostatecznemu celowi” i że ten „... czyn osiąga następnie swą ostateczną i istotną doskonałość, gdy wola rzeczywiście zwraca go ku Bogu poprzez miłość(VSp 78)?

f) Drogich Czytelników uprasza się, by zechcieli czytać niniejsze rozważania spokojnie, bardzo uważnie i modlitewnie; a przede wszystkim nie w afekcie. Wówczas da się zauważyć tu i ówdzie ukazaną zróżnicowaną ocenę etyczną przedstawionych działań. Dotyczy to m.in. drażliwej kwestii ‘pocałunków’. Użyty chwilami czasownik ‘powinno się ... itp. ukazuje ocenę niewątpliwie różną, aniżeli występujące w innym wypadku zdecydowane zakwalifikowanie jakiegoś działania jako sprzecznego z Bożym Przykazaniem i ładem aktu zjednoczenia.

g) Wszystkie powyższe uwagi są jedynie ujęciem ‘w punktach’ obszernej tematyki, której te zagadnienia dotyczą. Uwagi te powstały jako niemal wymuszone w następstwie zaistniałej sytuacji, o której autor wspomina we wstępnym wyjaśnieniu do niniejszego artykułu. Do pogłębionej oceny przedstawionych rozważań mogą okazać się przydatne poniżej podane linki do miejsc, gdzie tematy te są przedstawione z pełniejszą dokumentacją.

(1.9 kB)

Przypis 1. – Petting

[1].   Petting.

Ze względu na raz po raz docierające pytania w tym zakresie podejmujemy próbę ich wyjaśnienia.

(0,58 kB)a) Petting jest to pieszczota podejmowana na narządach płciowych, które ci dwoje doprowadzają do pobudzenia – z zasady jako formę zastępczą zamiast normalnego współżycia płciowego. Dzieje się to zatem zwykle w takim dniu, w którym pojawiają się sygnały możliwości poczęcia, na które ci dwoje aktualnie się nie nastawiają.
– Tak rozumiany ‘petting’, czyli samogwałt we dwoje bez stosunku, jest każdorazowo grzechem ciężkim. Zarówno w małżeństwie, jak tym bardziej wśród partnerów nie związanych ślubem małżeńskim.
(0,58 kB)b) Zupełnie inną funkcję spełnia pieszczota genitalna we wstępnej fazie aktu, gdy zatem ci dwoje zamierzają przypieczętować swoją więź pełnym zjednoczeniem płciowym. W takiej sytuacji pieszczota na narządach płciowych nie ma charakteru pettingu, lecz przygotowuje dokonujące się stopniowo normalne, pełne zjednoczenie.
(0,58 kB)c) Wykluczone jest z punktu widzenia etycznego wyzwalanie orgazmu w ustach (to samo dotyczy doprowadzania się do szczytowania w którejkolwiek innej części ciała). Orgazm w ustach sprzeciwia się w sposób zasadniczy godności ciała małżonków jako osób oraz ślubowanej przez nich miłości i uczciwości małżeńskiej. Jest to zwyrodniała forma uprawiania ‘seksu-dla-seksu’. Z tego względu działanie to staje się obiektywnie każdorazowo grzechem ciężkim. Forma ta jest wyrazem szczególnie dojmującego poniżenia, zniewolenia oraz obrazy dla godności człowieczej kobiety-żony.
– To samo dotyczy oczywiście mężczyzny, który wymusza na swej żonie tego rodzaju działania, nie mające nic wspólnego z jakąkolwiek ‘miłością’, a są jedynie wyrazem do ‘entej’ potęgi doprowadzonej gonitwy za zaspokajaniem swej wygórowanej pożądliwości.
– Jedynym ‘miejscem’ przygotowanym przez Boga do zjednoczenia płciowego – jest pochwa. Tylko tutaj może się w pełni urzeczywistniać prawda „mowy ciała” – zarówno w strukturze aktu zjednoczenia, jak i wyzwalającej się wtedy jego dynamice. Media, obfitość zdjęć ‘porno’ w TV i internecie, a także niejedne książki-podręczniki o ‘seksie’ (małżeńskim i nie-małżeńskim) nigdy nie staną się władne, by w czymkolwiek zmienić Bożej oceny etycznej tych zwyrodniałych form uprawiania seksu-dla-seksu.

Przypis 2. Pocałunki

[2].   Pocałunki.

Pocałunki bywają bardzo różne. Inny charakter przysługuje pocałunkowi, gdy pozostaje on istotnie pocałunkiem, a inny, gdy zmierza do wzbudzenia podniecenia, nierzadko dodatkowo potęgowanego pobudzającym dotykiem.

(0,58 kB)a) Ujmowanie narządów płciowych wprost ustami w celu ich pobudzenia działa z zasady silnie podniecająco. Takie całowanie, które zresztą nie jest już ‘całowaniem’, staje się tym samym inną formą uprawiania ‘pettingu’ – tym razem za pomocą ust. Wiąże się to tym samym z całą jego kwalifikacją etyczną, obciążoną dodatkowo wyrafinowaniem w zwyrodnieniu.
– „Mowa ciała” uaktywnionych narządów płciowych może się wyrazić w całej prawdzie wyłącznie w zjednoczeniu obojga w pochwie. Tylko tutaj miłość zjednoczenia znajduje pełne pokrycie i prawdę w rozwijającym się w tej chwili otwarciu na potencjalność rodzicielską – niezależnie od możności czy niemożności poczęcia w danym dniu cyklu.

(0,58 kB)b) Składanie pocałunku wypada zastrzec do wyrażania więzi miłości podyktowanej nie pożądliwością, lecz pełnią subtelności i uszanowania dla godności własnej i tego drugiego jako osób zjednoczonych na poziomie serca pełnego pokoju i prawdy. Pocałunek pozostaje wtedy tym czym jest z definicji: całowaniem zewnętrznym, pełnym radości i miłości, jednoczącym dwie osoby w ‘jedno’, na pewno nie zmierzającym w kierunku podniecania. Będzie to wtedy pocałunek miłości tych dwojga zjednoczonych z sobą na poziomie Łaski uświęcającej. Małżeństwo jest prawdziwie świętym Sakramentem. Wymaga ono podejmowania działań – również w wyrażaniu sobie czułości, w przejrzystości obojga w Obliczu Bożym.

(0,58 kB)c) Konsekwentnie wypada przyjąć postawę wyraźnego ‘nie’ w obliczu propagowania praktyki pocałunku głębokiego: z wsuwaniem języka do ust. Taki sposób całowania powinien być wyeliminowany – zarówno w małżeństwie, jak tym bardziej wśród partnerstw nie związanych ślubem małżeńskim. Taka praktyka – już nie całowania, a działania za pomocą języka w ustach, wiąże się z zasady z zamierzonym pobudzeniem, często dodatkowo zwielokrotnianym poprzez podniecające dotyki.

(0,58 kB)d) Rezygnacja z pocałunku głębokiego może początkowo swoiście ‘boleć’. Niemniej ‘pocałunek’ wróci dzięki temu do swojej właściwej roli: subtelności w wyrażaniu więzi m.in. poprzez pełne uszanowania dla godności osobowej składanie zewnętrznego pocałunku, a nie zachowanie języka podyktowanego nienasyconą żądzą.
– Wzorem dla całowania w jego pierwotnej formie i znaczeniu pozostają pocałunki wymieniane między matką a dzieckiem oraz ojcem a dzieckiem. Wyrażają one pełnię miłości i radości. Nie mają nic wspólnego z seksualizmem, który by w każdym razie żadnej ze stron nie przeszedł w ogóle przez myśl.

(0,58 kB)e) Pojawia się kolejne pytanie: o ocenę gry wstępnej podejmowanej za pomocą ust, gdy ci dwoje zdążają docelowo do pełnego zjednoczenia płciowego. W takiej sytuacji: zamierzonego pełnego współżycia, pieszczota ta byłaby możliwa do przyjęcia. Z wyraźnym zastrzeżeniem, że będzie to faza wstępna przed pełnym współżyciem oraz że szczytowanie nie jest zamierzone w ustach (to bowiem obiektywnie biorąc jest zawsze grzechem ciężkim). Czym innym jest złożenie samego tylko pocałunku – również na intymnych częściach ciała, jednakże tylko od zewnątrz, a czym innym ich branie do ust w celu wyżycia się na nich.

(0,58 kB)f) Wydaje się jednak, że nie jest Wolą Bożą, by faza wstępna małżeńskiego zjednoczenia płciowego podejmowana była w formie podniecania się poprzez ujmowanie narządów płciowych ustami (nawet w założeniu, że szczytowanie nie nastąpi w ustach).
– Całkowite zaniechanie takiej formy podejmowania pieszczot genitalnych sprawi, że staną się one skromniejsze. Z biegiem czasu małżonkowie dojdą do wniosku, że dzięki wyeliminowaniu takiej formy pieszczoty – ich więź nabywa większej przejrzystości i czystości, wyrażając się pokojem serca, poczuciem pełni i pogłębieniem widzenia siebie jako osób. Oboje dostrzegą pozytywne skutki dokonującego się oczyszczenia z odradzających się odruchów pożądliwości. Owe ‘skromniejsze’ formy wyrażania obopólnej miłości zaowocują ostatecznie pogłębiającym się poszanowaniem swej obopólnej godności osobowej, a konsekwentnie wyraźnym pogłębieniem ich związania więzią prawdziwej miłości osobowej, która nie pozwala opanować się pożądliwości ciała. Oboje staną się coraz bardziej wzajemnym darem „od osoby do osoby(BF 11).

(0.3 kB)

Linki do dokumentacji. Dokładniej, z niezbędną dokumentacją poruszonych aspektów Spowiedzi świętej, zob. m.in. na niniejszej stronie internetowej:
http://lp33.de   (do wyboru: wersja polska i niemiecka).
Uruchom ten adres internetowy, kliknij START oraz wybierz wersję językową, np. ‘SPIS TREŚCI’. Otwórz go i przestudiuj dokładniej m.in. następujące miejsca:
Cz. II, Rozdz. 3-4-5-6 (dokumentacja-ocena oraz uzasadnienia: antropologiczne, psychologiczne, teologiczne w przypadku działań przeciw-rodzicielskich).
Cz. IV, Rozdz. 3-4 (absolucja indywidualna a generalna; warunki Spowiedzi świętej; treść wyznania, ważne okoliczności, integralność wyznania, itd.)
Cz. IV, Rozdz. 7 (praktyczne uwagi itd. o sposobie spowiadania się, wraz z przygotowaniem do Spowiedzi świętej i dziękczynieniem po niej).
Cz. VI: Rozdz.1: narzeczeństwo; Rozdz.2: homoseksualizm i związki partnerskie.

Zob. ponadto szczególniej w: Cz. VI, Rozdz. 8, plik ‘g-h’, m.in.:
http://lp33.de/strona-lp33/p6_8h.htm#cogt   (Myśli serca męża i żony w chwilach swego Dwoje-Jednym-Ciałem).

Przeglądnij też uważnie – ku dobru:
1) Uwagi p. Dr Ingrid Trobisch odnośnie do przeżywania małżeńskiego zjednoczenia.
http://lp33.de/seite-lp33/p2_1b.htm#trob
2) Jak również uwagi O. Dra Karola Meissnera:
http://lp33.de/seite-lp33/ind3.htm#m2
3) List Pasterski Bpa Finn‘a o pornografii – zob.
http://lp33.de/strona-lp33/ind15.htm

(8.3)

ks. Paweł Leks, SCJ
+

Wersja tego opracowania do druku
kliknij:
Spowiedź małżonków...

Stadniki, 18.VIII.2011

Adres emailowy autora:
lp33@de11.de
http://lp33.de

Oraz:
Adres autora






Spowiedź święta małżonków z grzechów przy współżyciu małżeńskim
Wyjaśnienie

Spowiedź: Sakrament Spowiedzi świętej
Warunki uzyskiwania odpuszczenia grzechów
Pięć warunków ważnej Spowiedzi świętej
Płciowość: powierzona małżonkom jedynie w zarząd
Nie seks, a zjednoczenie
Zachowania w małżeństwie będące grzechem
Odpowiedzialne nauczenie się rytmu płodności – a Spowiedź
„Metoda Billingsa” (MOB)
Niekompetentne wypowiedzi na temat etyki zachowań
Spowiedzi nieważne i świętokradzkie
Wola nie-grzeszenia więcej
Sterylizacja ...
Uwagi etyczne odnośnie do pobierania gamet
Linki do 2 Dokumentów Stolicy Apostolskie w spr. in-vitro
Małżeństwo a przeglądanie ‘porno’

DOPOWIEDZENIE. Czyn ‘dobry’: intencja a przedmiot czynu
Kompetencje teologów-moralistów: z Wypowiedzi Jana Pawła II
Przedmiot czynu: VSp 78
Małżeństwo: nie seks, a zjednoczenie osób
Seks oralny
‘Pocałunek głęboki’

Przypis 1. Petting
Przypis 2. Pocałunki

Linki do dokumentacji
Wersja tego artykułu do druku
Kontakt: Adres autora strony